Integracja sensoryczna: dziecko zwyczajnie niezwyczajne

2018-04-17 11:13:00 (ost. akt: 2018-04-17 11:14:44)
Integracja sensoryczna, piknik

Integracja sensoryczna, piknik

Autor zdjęcia: Magdalena Maria Bukowiecka

Podziel się:

7 kwietnia Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy im. Kornela Makuszyńskiego w Olsztynie rozpoczął świętowanie swojego 65-lecia. Był czas na występy artystyczne, zabawy w Parku, na podsumowanie lat minionych i na planowanie przyszłości.

— Trzy dekady w pracy pedagoga to lata świetlne w podejściu do niepełnosprawności — wspomina Marzena Dworznikowska, dyrektor Ośrodka. — Kiedyś zaczynaliśmy pracę z dziećmi już zdiagnozowanymi, poniekąd wyizolowanymi ze swojego środowiska. Ich niepełnosprawność intelektualna była jakby bardziej jednorodna, a my zajmowaliśmy się głównie edukacją, dbaliśmy o budowanie postaw społecznych. Dziś zapobiegamy i wspomagamy wczesny rozwój. Trafiają do nas coraz młodsze dzieci, u których rodzic zauważył nieprawidłowości rozwojowe. Ich historia wcale nie musi skończyć się niepełnosprawnością, ale do prawidłowego rozwoju dziecko potrzebuje zmysłów. Bez nich nie pozna świata, siebie, swojego ciała i swoich możliwości. Stąd tak wiele uwagi poświęcamy prawidłowej integracji sensorycznej dziecka, która zdecyduje o jego harmonijnym rozwoju. Przyszłość Ośrodka to dodatkowo zatem sfera rozwojowa i przeciwdziałanie niepełnosprawności. Dzięki naszemu doświadczeniu i kwalifikacjom możemy wiele dać każdemu dziecku i rodzicowi. Właśnie zaczynamy realizację 4-letniego programu rządowego "Za życiem": stworzymy ośrodek diagnostyczno-koordynacyjny dla całych rodzin, bo gdy dziecko wymaga wsparcia — rodzina tego też potrzebuje. Otwieramy się więc na rozwój wszystkich mieszkańców Olsztyna. No i z niecierpliwością czekamy na maj, na otwarcie naszego Ogrodu Sensorycznego.

Postęp technologiczny, inne schematy na życie, tempo i zacierające się granice — na kształtowanie i rozwój osobowości dziecka wpływ ma naprawdę wszystko.

— W dzisiejszych techniczno-automatycznych czasach nieco zapominamy o naturalnych doświadczeniach, o ich wadze i randze: o potknięciach, przejściach po kładce, wejściu na drzewo, zaplątaniu się w gałęzie... Z nich nie wyniknie dla dziecka żadna tragedia, a jedynie doświadczenie. Dodatkowo ruch, zabawa — wszystkie one tworzą w mózgu odpowiednie połączenia. Im więcej, tym lepiej, bo dopiero po wielu latach, przy poznawaniu o wiele bardziej skomplikowanych zjawisk, te połączenia oddadzą swoją wartość — tłumaczy dyrektor Dworznikowska. — Kiedy bywam w innych krajach, często obserwuję rodziców i ich zachowanie wobec dzieci. Tam rodzice obserwują, nadzorują, ale jakby z oddali, z pozycji mentora. Dają swoim dzieciom swobodny dystans, taką kontrolowaną wolność. My, Polacy, ograniczamy nasze dzieci. I uważam, że powinniśmy się tego wystrzegać, odzwyczaić. Gdzieś jest ten złoty środek pomiędzy kindersztubą a kompletnym brakiem kontroli. Trzeba go tylko znaleźć. Jako rodzice dajmy dzieciom korzystać z wyobraźni i dajmy im coś od siebie. Wtedy zwyczajne dziecko może stać się jeszcze bardziej niezwyczajne...!

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB