JEZIORO WULPIŃSKIE: LEGENDY, REGATY I OBFITE POŁOWY

2019-10-04 12:48:12 (ost. akt: 2019-10-07 08:54:37)
Fot.Marek Kojro

Fot.Marek Kojro

Podziel się:

Jezioro Wulpińskie, niegdyś Vulping See, to jeden z największych akwenów wodnych w bliskim sąsiedztwie Olsztyna. Jego powierzchnia wynosi 706 hektarów, podczas gdy jezioro Wadąg zajmuje zaledwie 495 ha, a Ukiel 412.

Podczas badań, przeprowadzonych w 2001 roku jezioro zyskało II klasę czystości, ale niektórzy twierdzą, że nadal można tam znaleźć raki, najbardziej naturalny wskaźnik czystości wód.

Zbiornik znajduje się na terenie obszaru chronionego Dolina Pasłęki. Wschodnia część jeziora objęta jest strefą ciszy. Obowiązuje tam zakaz używania silników spalinowych. Nie przeszkadza to jednak w organizacji corocznych regat o Błękitną Wstęgę Jeziora Wulpińskiego.

Wulpink to jezioro sielawowe, pochodzenia polodowcowego, co w klasyfikacji rybackiej oznacza zbiornik o dużej głębokości, twardym dnie, piaszczystych brzegach i znacznej przejrzystości wody.
Jezioro składa się z dwóch plos, czyli części, połączonych Szyją - cieśniną szerokości ok. 100 metrów. We wschodniej części jeziora znajduje się osiem wysp i wysepek, z których największa – Herta - ma swoją wyjątkową, choć smutną legendę. Udowadnia ona powszechnie znaną prawdę, że pieniądze - choć potrzebne do życia - szczęścia nie dają.

http://m.wm.pl/2019/10/orig/tlo2-581544.jpg

Imię Herta należało do młodej mieszkanki Dorotowa, która obdarzyła miłością rybaka z tej samej osady. Mimo, że jej uczucie zostało odwzajemnione, na drodze do szczęścia wybranków stanął ojciec dziewczyny, bogaty gospodarz, który nie zgodził się na małżeństwo córki z ubogim rybakiem. To właśnie on postanowił wywieźć swą córkę na wyspę, wówczas zwaną Ostrowem, chcąc by tam, w odosobnieniu zapomniała o swoim wybranku. Ona jednak tęskniła jeszcze bardziej i prawdopodobnie utonęła podczas próby przepłynięcia jeziora wpław.


Okoliczni mieszkańcy wierzyli, że Herta stała się odtąd dobrym duchem jeziora, ostrzegającym przed nadciągającymi burzami. Nie wszyscy jednak chcieli słuchać jej przestróg.

Przed II wojną światową do wyspy dopływał prom z Dorotowa. Jego ostatni kurs zakończył się tragicznie śmiercią kilkunastu osób. Wprawdzie niektórzy powiadają, że promem przewożono wyłącznie konie, a zginęli pasażerowie łodzi motorowej, ale legenda pozostała.

Jezioro obfituje nie tylko w legendy, ale i w szczupaki, węgorze, sieje, okonie i leszcze. Jest zatem prawdziwym rajem dla rybaków. Pozostaje tylko zapuścić wędkę i czekać. Dla tych, którzy lubią jarskie dania, a nie przepadają za wędkarstwem mamy bogatą ofertę kulinarną, rodem z okolicznych karczm i restauracji. Oferta gastronomiczna ważna w dniach 4-6 października.

http://m.wm.pl/2019/10/orig/graf-2-581603.jpg

http://m.wm.pl/2019/10/orig/graf-1-581604.jpg







Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB