Sumy – miasto położone na północnym wschodzie Ukrainy – stało się wczoraj areną jednej z najbardziej krwawych tragedii ostatnich miesięcy. W dniu, który miał być dla mieszkańców czasem zadumy i duchowej refleksji, spadł na nich bezlitosny atak.
Wczesnym popołudniem, w Niedzielę Palmową, rosyjskie rakiety balistyczne uderzyły w centrum Sum. Jedna z nich trafiła w trolejbus, którym poruszali się zwykli mieszkańcy – wielu z nich wracało z nabożeństwa. W wyniku eksplozji zginęło co najmniej 34 cywilów, w tym dwoje dzieci. Rannych zostało 117 osób, wśród nich co najmniej 15 najmłodszych. To nie był przypadek — jak informuje Andrij Jermak, szef kancelarii prezydenta Ukrainy, do ataku użyto również amunicji kasetowej, której ładunki rozrywają się w powietrzu, zadając ogromne straty w szerokim promieniu.