Reklama

Chaos w MEN. Kolejna porażka Nowackiej

28/10/2025 16:09

Ministerstwo Edukacji rezygnuje z kontrowersyjnego przepisu o zatrudnieniu w przedszkolach osób, które nie są nauczycielami. "Za cokolwiek weźmie się pani minister edukacji kończy się ogromną klapą" - ocenia w rozmowie z portalem WM.PL, Anna Zalewska była minister edukacji i europosłanka PiS.

W lipcu Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy, który pozwalał zatrudniać w przedszkolu osoby które nie są nauczycielami, ale posiadają umiejętności prowadzenia zajęć z dziećmi. Dotychczas osoby o takich kompetencjach mogły jedynie prowadzić zajęcia, które rozwijają zainteresowania dzieci. To kolejny, drażliwy projekt i kolejna porażka resortu edukacji pod kierownictwem Barbary Nowackiej.

[h3]Chaos organizacyjny[/h3]

- To kwestia tego, że za cokolwiek weźmie się pani minister edukacji kończy się ogromną klapą - ocenia Anna Zalewska i dodaje, że będzie to miało duże konsekwencje.

- To nie tylko edukacja zdrowotna czy ostatnia awantura o interpretację zapisów Karty Nauczyciela według których, jeżeli nauczyciel nie ma zajęć ponieważ klasa wyjechała na wycieczkę z innym nauczycielem, to on nie dostanie pieniędzy. To jest chaos finansowy i organizacyjny w szkołach - alarmuje posłanka PiS do Parlamentu Europejskiego.

Była minister edukacji podejrzewa, że za moment z tego (Barbara Nowacka - przyp. red.) też będzie się wycofywać, jak również z zadań domowych.

- Jednak szkody tutaj są już bardzo trudne do odrobienia. Myślę, że dla edukacji w Polsce, to czas gorszy niż w czasie pandemii i pracy zdalnej" - ocenia Anna Zalewska.

Przypomnijmy, że flagowy projekt minister Barbary Nowackiej, którym miał być przedmiot "edukacja zdrowotna" i wprowadzenie go do nauczania w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych zakończyło się totalną klęską. Zdecydowana większość uczniów nie skorzystała z uczestnictwa w zajęciach. Kolejnym, chybionym pomysłem szefowej MEN było wprowadzenie od 1 września, części przepisów tzw. dużej nowelizacji ustawy Karta Nauczyciela. Największe zastrzeżenia budził sposób rozliczania godzin ponadwymiarowych.

[h3]Potrzebna wykwalifikowana kadra [/h3]

Oceniając decyzję MEN, dotyczącą wycofania kontrowersyjnego projektu, Anna Zalewska stwierdziła, że "bardzo się cieszy z takiej decyzji i z tego, że zapadła przed szkodą, która by nastąpiła gdyby doszło do zmiany przepisu". Jej zdaniem, "na zmianę decyzji miała na pewno wpływ presja nauczycieli i związków zawodowych.

- W świat, w Polskę poszedł jednak komunikat przed którym przestrzegałam, mianowicie o tym, jak nieważna jest praca nauczycieli w przedszkolu, bo może pracować tam właściwie ktokolwiek, a to przecież czas i miejsce gdzie można bardzo dużo dobrego i bardzo złego zrobić, bo w takim właśnie wieku są dzieci, które są oddane systemowi przez rodziców - mówi europosłanka.

Jak podkreśliła, właśnie dlatego "musi tam pracować wykwalifikowana kadra, nie ma żadnych usprawiedliwień, żeby można było to w jakikolwiek sposób obejść, ponieważ wszystkie procesy i wychowawcze, metodyczne i metodologiczne trzeba po prostu znać".

- Przypomnę, że od 2016 roku dzieci w przedszkolu się uczą. Przed 2015 rokiem zakazano edukacji w przedszkolach dlatego, że chciano sześciolatka wypchnąć bezwzględnie do szkoły. W związku z tym, że się uczą i, że dzieci mogą i chcą się uczyć, tym bardziej potrzebna jest konieczna bardzo wykwalifikowana kadra - podkreśla Zalewska.

Anna Zalewska przypomniała, że kiedy pełniła funkcję minister edukacji, musiała poświęcić wiele czasu na to, żeby z należną powagą i szacunkiem traktowano zawód nauczyciela przedszkolnego.

- Również w rozmowach z dziennikarzami, którzy mówili "per przedszkolanka", musiałam przypominać, że to jest nauczyciel pracujący w przedszkolu - dodaje była minister.

Maciej Marcinek
Reklama

Reklama

Wideo wm.pl




Reklama