Odziany w pustynny uniform oficer siedział na stołówce i stanowczo za wolno przeżuwał kurczaka z frytkami...
Nie to, że nie był głodny, ale szybciej jeść nie mógł, albowiem piekła go górna warga, głęboko rozcięta wewnątrz i niesamowicie bolały poobijane żebra. Naprzeciwko niego tkwił na niewygodnym krześle – próbujący, przy pomocy dziwnych przechyłów głowy, skrzętnie ukrywać zasinione oko – Leszek, jego zastępca, kompan i wczorajszy przeciwnik w zaciętym starciu pięściarskim. On też odczuwał trudy bokserskiego pojedynku, co można było wywnioskować z pojawiającego się na twarzy, przy każdym poruszeniu tułowia, grymasu bólu. Trudno, twarde męskie rozrywki muszą nieść ze sobą konsekwencje, a szczególnie w wojskach powietrznodesantowych, gdzie od zawsze liczyła się siła, zwinność, determinacja i gotowość do podjęcia walki.