Francja znalazła się na politycznym rozdrożu po niespotykanym od ponad sześciu dekad głosowaniu wotum nieufności wobec rządu. Upadek premiera Michela Barniera, wywołany niespodziewanym sojuszem skrajnej prawicy i lewicy, pozostawił kraj bez budżetu i wyraźnej ścieżki wyjścia z impasu. Prezydent Emmanuel Macron stoi przed najtrudniejszym wyzwaniem swojej kadencji, a każdy możliwy ruch niesie ze sobą ryzyko politycznego i społecznego chaosu.
Do politycznego trzęsienia ziemi doszło po tym, jak premier Michel Barnier zdecydował się na kontrowersyjny manewr. Aby przeforsować ustawę budżetową na przyszły rok, skorzystał z konstytucyjnego artykułu 49.3, który pozwala rządowi ominąć głosowanie w parlamencie, ale stawia go pod groźbą automatycznego wotum nieufności. Tym razem ruch ten nie przyniósł oczekiwanego efektu – podziały polityczne okazały się mniej trwałe niż frustracja wobec sposobu rządzenia.