Kreml zapowiedział zaostrzenie swojego stanowiska w rozmowach dotyczących Ukrainy. Jak poinformowała agencja Reuters, ma to być odpowiedź na rzekomy atak dronów na rezydencję Władimira Putina. Deklarację tę przedstawił we wtorek rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.
– Rosja nie wychodzi z procesu rozmów. Będzie kontynuować negocjacje i dialog, przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi – podkreślił Pieskow w rozmowie z mediami. Dodał jednak, że Moskwa nie zamierza ujawniać szczegółów planowanego zaostrzenia stanowiska.
Rzecznik rosyjskiego przywódcy zaznaczył, że „rosyjscy wojskowi wiedzą, jak i czym odpowiedzieć” na działania przypisywane Ukrainie. Według niego „prowokacje Kijowa” nie wpłyną na kontynuację dialogu między Rosją a USA.
W poniedziałek rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że Ukraina miała w nocy podjąć próbę ataku dronami na rezydencję Władimir Putin w obwodzie nowogrodzkim. Szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrowprzekazał, że użyto 91 bezzałogowców, z których wszystkie miały zostać zestrzelone. Według jego relacji nikt nie ucierpiał, a obiekty nie doznały żadnych zniszczeń.
Z kolei rosyjskie ministerstwo obrony podało, że nad terytorium całego kraju zniszczono lub strącono łącznie 89 dronów, w tym 18 nad obwodem nowogrodzkim.
Ukraina stanowczo odrzuciła rosyjskie oskarżenia. Prezydent Wołodymyr Zełenski zaprzeczył, by ukraińskie siły przeprowadziły jakikolwiek atak na rezydencję Putina. Podobne stanowisko przedstawił szef ukraińskiej dyplomacji Andrij Sybiha.
Do sprawy odniósł się również prezydent USA Donald Trump, który poinformował, że Putin mówił mu o rzekomym ataku, co – jak przyznał – bardzo go zdenerwowało. Jednocześnie Trump zaznaczył, że nie można wykluczyć, iż do nalotu w ogóle nie doszło.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze