Pakistan przeprowadził w nocy uderzenia na cele w Afganistanie, a eksplozje słychać było m.in. w Kabulu. Islambad i władze talibów mówią o działaniach odwetowych i „otwartej wojnie”, a wzdłuż granicy trwają starcia. Obie strony podają bardzo wysokie – i sprzeczne – liczby zabitych oraz przejętych posterunków, których nie da się dziś niezależnie potwierdzić.
Według informacji przekazywanych przez przedstawicieli obu stron, pakistańskie lotnictwo uderzyło w części Kabulu oraz w Kandaharze i Paktii. W stolicy mieszkańcy i dziennikarze słyszeli serię wybuchów, odgłosy samolotów odrzutowych i syreny karetek; relacjonowano też kłęby czarnego dymu oraz pożary w kilku miejscach.
W relacjach z Kabulu pojawia się też precyzyjny czas pierwszych uderzeń: według reportera obecnego na miejscu pierwszy nalot miał nastąpić około 1:50 w nocy czasu lokalnego, po czym doszło do kolejnego rajdu.
Pakistański minister obrony Khawaja Muhammad Asif użył sformułowania, które natychmiast obiegło światowe media: „Nasza cierpliwość się przelała. Teraz to otwarta wojna między nami a wami (Afganistanem)”. Równolegle przedstawiciele rządu w Islamabadzie mówili o „kontruderzeniach” i wskazywali, że to odpowiedź na „nieprowokowane ataki” strony afgańskiej.
Z kolei talibski rzecznik Zabihullah Mujahid potwierdzał, że uderzenia dotknęły trzy wskazywane obszary: Kabul, Kandahar i Paktiję.
Tłem nocnych nalotów są gwałtowne walki w pasie przygranicznym. Według pakistańskich relacji publikowanych w sieci pokazywano nocne rozbłyski ostrzału, dźwięk ciężkiej artylerii oraz płonące obiekty, które Islamabad opisywał jako talibskie instalacje wojskowe. Afganistańska strona informowała wcześniej o „operacjach ofensywnych na dużą skalę” i zajęciu pakistańskich posterunków, czemu Islamabad zaprzeczał, przyznając jednak, że doszło do starć.
W ciągu kilku godzin pojawiły się skrajnie różne dane o stratach. Rzecznik rządu Pakistanu Mosharraf Zaidi twierdził, że zginęło 133 afgańskich talibów, ponad 200 zostało rannych, zniszczono 27 posterunków, a dziewięć przejęto. Talibowie odpowiadali własnymi wyliczeniami: według nich miało zginąć 55 pakistańskich żołnierzy, a 19 posterunków zostało zdobytych; mówili też o zabitych i rannych po swojej stronie oraz o rannych cywilach w prowincji Nangarhar. Jednocześnie podkreślano, że tych danych nie da się niezależnie potwierdzić.
Dzisiejsza eskalacja wpisuje się w narastające napięcie z ostatnich dni. Pakistan już wcześniej przeprowadzał uderzenia po afgańskiej stronie granicy, deklarując, że celem są kryjówki zbrojnych ugrupowań odpowiedzialnych za ataki w Pakistanie, w tym pakistańskich talibów (TTP) i bojowników powiązanych z tzw. Państwem Islamskim. Władze w Kabulu odrzucały te zarzuty i mówiły o ofiarach cywilnych, wskazując m.in. na trafione domy i szkołę religijną.
Na najnowsze starcia zareagowała Rosja. Według przekazu rosyjskiej państwowej agencji, powołującej się na MSZ w Moskwie, padł apel do obu stron o „natychmiastowe zaprzestanie ataków transgranicznych” i rozwiązanie sporu drogą dyplomatyczną.
red.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze