Na polecenie kierownictwa MSWiA, Biuro Nadzoru Wewnętrznego wszczęło czynności sprawdzające przebieg służby funkcjonariusza SOP, który zaatakował swoją rodzinę - przekazał we wtorek wicedyrektor departamentu komunikacji społecznej MSWiA Tomasz Kułakowski.
Prokuratura Okręgowa w Słupsku wszczęła we wtorek śledztwo w sprawie 44-letniego funkcjonariusza Służby Ochrony Państwa, który zaatakował nożem swoją rodzinę w Ustce i śmiertelnie ranił czteroletnią córkę. W środę prokuratura planuje przedstawić mu zarzuty.
We wtorkowym oświadczeniu dla mediów wicedyrektor departamentu komunikacji społecznej MSWiA poinformował, że „funkcjonariusz jest już zawieszony”. - Wszczęto wobec niego także procedurę usunięcia ze służby - dodał Tomasz Kułakowski.
Przekazał również, że na polecenie kierownictwa resortu, Biuro Nadzoru Wewnętrznego MSWiA wszczęło czynności sprawdzające przebieg służby tego funkcjonariusza, w tym także badań okresowych, które przechodził.
Kułakowski dodał, że funkcjonariusz od 23 lat służył w formacji. Na początku października przeszedł badania okresowe.
Poinformował, że funkcjonariusz służył w Warszawie. Dopytywany, czy brał udział w ochronie najważniejszych polityków, odpowiedział, że „nie brał bezpośredniego udziału w żadnych czynnościach ochronnych najważniejszych osób w państwie”.
Wyjaśnił, że SOP jest w kontakcie z Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym w Słupsku, gdzie przebywa rodzina funkcjonariusza. - Służba Ochrony Państwa zapewnia pełne wsparcie w leczeniu rodziny funkcjonariusza, a także zapewnia pełną opiekę psychologiczną. Już na miejsce udaje się zespół psychologów przygotowanych przez SOP - dodał Kułakowski.
Poinformował, że w szpitalu w ciężkim stanie przebywają dwie osoby - małżonka funkcjonariusza oraz jego teściowa. Natomiast jego teść i syn zostali wypisani ze szpitala, gdyż ich zdrowiu nie zagraża niebezpieczeństwo.
Jak potwierdził PAP Prokurator Okręgowy w Słupsku Patryk Wegner, również zatrzymany 44-latek został we wtorek wypisany ze szpitala w Lęborku i jest do dyspozycji prokuratury.
Zgłoszenie o awanturze w jednym z mieszkań przy ul. Bałtyckiej w nadmorskiej Ustce policjanci otrzymali w poniedziałek ok. godz. 21.30. Na miejscu obezwładnili agresywnego 44-latka. W wyniku odniesionych ran zmarła czteroletnia dziewczynka, pięć osób zostało rannych, w tym napastnik.
We wtorkowym komunikacie Służba Ochrony Państwa złożyła kondolencje i wyrazy głębokiego współczucia rodzinie i bliskim funkcjonariusza. Dodała, że jest w kontakcie z Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym w Słupsku, gdzie przebywają ranni.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze