Mieszkańcy tatarskiej wsi Kruszyniany sprzeciwiają się pomysłowi uruchomienia w okolicy fermy drobiu. W niewielkiej wsi, zwanej perłą Podlasia, której przyroda jest objęta ochroną, wkrótce ma powstać wielkie na 240 tysięcy kur gospodarstwo. Mieszkańcy obawiają się m.in. przykrego zapachu, a co za tym idzie - odpływu turystów.
- Nasz teren jest znany jako miejsce o nieskażonej przyrodzie. Pytałem w innych miejscowościach jak to jest i mówią, ze śmierdzi całe lato - mówi Dżemil Gembicki, jeden z mieszkańców Kruszynian. - Mogą się roznosić choroby, nawet jak będą zabezpieczenia, może zadziałać czynnik ludzki - zauważa Waldemar Sieradzki, były nadleśniczy nadleśnictwa w Krynkach.