Odwołane loty, zamknięte przestrzenie powietrzne i niepewność co do dalszego rozwoju konfliktu wokół Iranu sprawiły, że tysiące Polaków – obok dziesiątek tysięcy turystów z innych krajów – utknęły na lotniskach Bliskiego Wschodu. Ministerstwo Spraw Zagranicznych zapewnia, że jest przygotowane na różne scenariusze, a jednocześnie apeluje o spokój i korzystanie wyłącznie ze sprawdzonych informacji.
W poniedziałek rzecznik MSZ Maciej Wewiór przekazał, że resort nie ma sygnałów o poszkodowanych obywatelach Polski w związku z działaniami wojskowymi w regionie. Podkreślił, że w Ministerstwie Spraw Zagranicznych od kilku dni działa specjalny zespół kryzysowy, który monitoruje sytuację i utrzymuje kontakt z placówkami.
W komunikatach MSZ przewija się również prośba do biur podróży, by wstrzymały oferowanie i realizowanie wycieczek do części państw Bliskiego Wschodu. Resort przypomina też o konieczności stosowania się do zaleceń lokalnych służb bezpieczeństwa.
Według informacji przekazywanych publicznie, wszystkie zorganizowane grupy turystyczne miały opuścić Izrael drogą lądową. MSZ informował także o wyjazdach Polaków z Jordanii. W państwach Zatoki Perskiej, gdzie skala zakłóceń lotniczych jest szczególnie dotkliwa, rekomendacja jest inna: w obecnych warunkach najbezpieczniej ma być pozostać na miejscu i czekać na decyzje władz lokalnych oraz linii lotniczych.
RMF24 zwraca uwagę, że przedłużające się oczekiwanie na lotniskach potęguje stres i poczucie bezradności. Prof. Andrzej Falkowski z Uniwersytetu SWPS opisuje sytuację uwięzionych podróżnych jako „stan zawieszenia” – ludzie nie są ani w domu, ani u celu podróży, a każda kolejna godzina osłabia poczucie kontroli. Ekspert tłumaczy, że gdy znika przewidywalność i prosty schemat „planuję–działam–osiągam”, pojawia się silny dyskomfort, a część osób zaczyna „organizować chaos”, próbując dopowiadać sens i budować własne narracje, by odzyskać choć odrobinę wpływu na sytuację.
W komunikatach powtarza się ostrzeżenie przed niezweryfikowanymi informacjami krążącymi w sieci i lawiną komentarzy, które mogą podbijać lęk. Psycholog wskazuje, że długotrwałe utrzymywanie maksymalnego napięcia może mieć konsekwencje również po powrocie do kraju – od problemów ze snem po reakcje lękowe. Dlatego wśród praktycznych zaleceń pojawia się odcinanie się od katastroficznych scenariuszy i skupienie na tym, co realnie można zrobić „tu i teraz”: zorganizować jedzenie, odpoczynek, podstawowe potrzeby i kontakt z przewoźnikiem.
Relacje podróżnych pokazują też, że wiele osób oczekuje przede wszystkim jasnych instrukcji: czy i kiedy są możliwe loty, co z noclegiem, gdzie szukać pomocy. W doniesieniach pojawiają się informacje o wysyłanych powiadomieniach i zaleceniach, a także o działaniach władz lokalnych w ZEA dotyczących kosztów przedłużonego pobytu osób, których loty zostały odwołane. Jednocześnie publikowane są komunikaty polskich placówek i wskazówki, by rejestrować wyjazd w systemie Odyseusz, co ma ułatwiać kontakt w kryzysie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze