— Marysia urodziła się poprzez cesarskie cięcie. Leżąc jeszcze na stole operacyjnym, usłyszałam zaniepokojone głosy lekarzy. W 3. godzinie życia naszej córeczki poinformowano mnie i mojego męża o podejrzeniu białaczki. Marysię trzeba było przewieźć na patologię. Pozwolono nam ją ucałować. Zapytano, jak damy jej na imię i uprzedzono, że możemy jej już więcej nie zobaczyć… To były jedne z najgorszych chwil w naszym życiu. W jednym momencie legły w gruzach nasze marzenia o wyczekanej córeczce - w sposób niezmiernie poruszający mówią rodzice Marysi, Karolina i Bartek. Szansą na życie dla Marysi jest przeszczepienie szpiku od niespokrewnionego Dawcy. Pomóżmy go znaleźć!
— Marysia urodziła się poprzez cesarskie cięcie. Leżąc jeszcze na stole operacyjnym, usłyszałam zaniepokojone głosy lekarzy. W 3. godzinie życia naszej córeczki poinformowano mnie i mojego męża o podejrzeniu białaczki. Marysię trzeba było przewieźć na patologię. Pozwolono nam ją ucałować. Zapytano, jak damy jej na imię i uprzedzono, że możemy jej już więcej nie zobaczyć… To były jedne z najgorszych chwil w naszym życiu. W jednym momencie legły w gruzach nasze marzenia o wyczekanej córeczce — w sposób niezmiernie poruszający mówią rodzice Marysi, Karolina i Bartek. Szansą na życie dla Marysi jest przeszczepienie szpiku od niespokrewnionego Dawcy. Pomóżmy go znaleźć!