Co najmniej 12 amerykańskich żołnierzy zostało rannych w wyniku piątkowego ataku Iranu na bazę lotniczą Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej – poinformowała agencja Reuters. Wcześniejsze doniesienia „Wall Street Journal” mówiły o 10 poszkodowanych. Jak przekazano, dwóch żołnierzy odniosło poważne obrażenia.
Według informacji Reutersa, powołującego się na anonimowego przedstawiciela władz USA, żołnierze przebywali w budynku na terenie bazy w momencie uderzenia. Atak spowodował również uszkodzenia kilku amerykańskich samolotów tankujących. W bazę trafił co najmniej jeden pocisk oraz kilka bezzałogowych statków powietrznych.
Było to co najmniej drugie uderzenie w tę instalację w trakcie trwającego od miesiąca konfliktu. Podczas poprzedniego ataku uszkodzonych zostało pięć samolotów tankujących KC-135.
Z danych przekazanych przez Dowództwo Centralne USA (CENTCOM) wynika, że od początku walk rannych zostało ponad 300 amerykańskich żołnierzy, a 13 poniosło śmierć. Większość poszkodowanych doznała jednak lekkich obrażeń i wróciła do służby.
Władze Arabii Saudyjskiej poinformowały jednocześnie, że systemy obrony powietrznej przechwyciły pocisk wycelowany w stolicę kraju, Rijad. Resort obrony przekazał w komunikacie opublikowanym na platformie X, że „rakieta balistyczna została zniszczona”.
„Wall Street Journal” zwraca uwagę, że atak nastąpił w momencie rosnących napięć w regionie. Arabia Saudyjska oraz inne państwa Zatoki Perskiej mają być coraz bliżej bardziej zdecydowanego zaangażowania w konflikt z Iranem. Jednocześnie Stany Zjednoczone i ich sojusznicy mierzą się z malejącymi zapasami pocisków przechwytujących po kilku tygodniach działań zbrojnych.
Podczas piątkowego wystąpienia na konferencji inwestycyjnej w Miami prezydent USA Donald Trump nie odniósł się bezpośrednio do ataku. Chwalił natomiast Arabię Saudyjską i jej przywódcę, księcia Mohammeda ibn Salmana, określając go jako silnego sojusznika. Wezwał również do normalizacji relacji tego kraju z Izraelem po zakończeniu wojny.
Konflikt między USA, Izraelem a Iranem trwa od 28 lutego. W jego trakcie Iran uderza nie tylko w cele w Izraelu, ale także w państwa regionu powiązane z Waszyngtonem.
Jednym z najpoważniejszych skutków eskalacji jest blokada cieśniny Ormuz przez Iran. Przez ten strategiczny szlak transportowany jest znaczący udział światowych dostaw ropy naftowej, co w ostatnich tygodniach przełożyło się na wyraźny wzrost cen surowca na rynkach globalnych.
PAP, opr. tom
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze