Nie ma jak lęk przed utratą władzy i przywilejów. Do tej pory brukselscy urzędnicy wraz z Ursulą von der Leyen narzucali i wymuszali stosowanie przez kraje UE ich wizji gospodarczych, nawet za koszt bankructwa europejskiej gospodarki. Sytuacja się zmieniła, kiedy chińskie samochody będące około 40% tańsze od swych odpowiedników europejskich, zagroziły wdarciem się na rynki europejskie i tym samym wyeliminowaniem przemysłu europejskiego z gry o klienta. Koncerny samochodowe, głównie z Niemiec nie mogą sobie na tp pozwolić i słusznie „skorygowały” politykę von de Leyen w sprawie Zielonego Ładu. Drugim zjawiskiem jest twarda i asertywna polityka Donalda Trumpa wobec UE. Donald Tusk może sobie mówić i nagrywać się na platformę X, że się nie boi i my się mamy nie bać. Problem w tym, że nikt w Europie się nie boi Trumpa jedynie właśnie on i brukselka świta przed utratą władzy i przywilejów. No i w razie czego też przed rozliczeniem, które na razie zaaplikowali innym - swoim przeciwnikom. Ale fortuna jak wiadomo kołem się toczy więc lęk jest duży. Zobaczymy jak to koło będzie się toczyć i komu będzie sprzyjać fortuna.
W czwartek, w związku ze sprawowaną przez Polskę unijną prezydencją rozpoczął się w Gdańsku dwudniowa wizyta Kolegium Komisarzy UE na czele z przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulą von der Leyen.