Podczas wydobywania zatopionego jachtu „Marionetka” z basenu Mulnik w Świnoujściu odnaleziono ciało mężczyzny. Sprawą zajmują się policja i prokuratura. Śledczy ustalają tożsamość zmarłego oraz okoliczności tragedii.
Sprawa jachtu „Marionetka” rozpoczęła się 4 maja. Tego dnia służby otrzymały zgłoszenie dotyczące podejrzanie zachowującej się osoby przebywającej w pobliżu jednostki. Świadkowie mieli widzieć mężczyznę płynącego w stronę opuszczonej łodzi znajdującej się w zaroślach.
Po sprawdzeniu jachtu okazało się, że na pokładzie jest mężczyzna. Według relacji przedstawicieli Morskiej Służby Poszukiwania i Ratownictwa twierdził, że medytuje i sprawiał wrażenie osoby mogącej znajdować się pod wpływem środków odurzających. Mężczyzna opuścił jednostkę, a „Marionetkę” odholowano do betonowego nabrzeża.
Dwa dni później, wieczorem 6 maja, służby otrzymały kolejne zgłoszenie. Tym razem informowano, że „Marionetka” tonie. Kilka minut później jacht poszedł na dno.
Akcja wydobycia jednostki rozpoczęła się w piątek, 8 maja. W jej trakcie dokonano makabrycznego odkrycia. W kabinie wraku znaleziono ciało mężczyzny.
Na razie nie wiadomo, kim był zmarły ani w jakich okolicznościach znalazł się wewnątrz zatopionego jachtu. Sprawą natychmiast zajęły się policja i prokuratura. Śledczy mają ustalić, czy śmierć mężczyzny ma związek z wcześniejszymi wydarzeniami wokół jednostki.
Postępowanie obejmuje ustalenie tożsamości zmarłego, przebiegu zdarzeń od pierwszego zgłoszenia oraz przyczyn zatonięcia jachtu. Na tym etapie służby nie przekazały informacji o wynikach sekcji zwłok ani o ewentualnym udziale osób trzecich.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze