Co najmniej 30 osób zginęło, a 40 zostało rannych w samobójczym zamachu w okolicach Kabulu, stolicy Afganistanu.
Terroryści zaatakowali trzy autobusy z policyjnymi kadetami. Jechali oni do miasta, w którym mieli spędzić urlop, z ośrodka szkoleniowego w prowincji Wardak. Po pierwszej eksplozji nastąpiła druga, już po przyjeździe służb na miejsce. Do zamachu przyznali się talibowie.