Ekspert z KPRM ostrzega o realnym zagrożeniu ze strony Iranu, który wystrzelił rakietę w kierunku Turcji i wysłał drony na Cypr. Pentagon wskazuje na możliwość ataków na kraje NATO. Sytuacja komplikuje się także przez incydent z pociskiem balistycznym nad Turcją. W obliczu napięć rośnie ryzyko nie tylko militarne, ale i terrorystyczne w Europie.
W rozmowie z Wirtualną Polską płk rez. Maciej Matysiak, dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa Narodowego w KPRM i były zastępca szefa SKW, ocenia, że to, czy Iran „uderzy w NATO”, zależy od dalszego rozwoju konfliktu, ale podkreśla: „Zagrożenie jest realne”. Wskazuje przy tym na ciąg zdarzeń, które w jego ocenie pokazują rosnące ryzyko: rakietę wystrzeloną w kierunku Turcji, drony wysłane na Cypr – gdzie stacjonują Brytyjczycy – a także blokadę cieśniny Ormuz oraz groźby ataków na statki i tankowce.
Matysiak zwraca uwagę, że jeśli Iran będzie kontynuował uderzenia na państwa Zatoki Perskiej – wymieniając m.in. Arabię Saudyjską, ZEA czy Kuwejt – i atakował infrastrukturę, mogą pojawić się działania obronne ze strony poszczególnych państw sojuszu, nawet jeśli nie w formule NATO jako całości.
Wątek zagrożenia dla sojuszu wybrzmiał także w USA. Wiceszef Pentagonu Elbridge Colby podczas spotkania w Council on Foreign Relations mówił, że widać gotowość Iranu do rażenia „szerokiego zakresu krajów” – nie tylko na Bliskim Wschodzie, ale „potencjalnie w NATO”.
Te słowa wpisują się w rosnące obawy, że konflikt może rozszerzać się na kolejne kierunki, a presja na europejskich sojuszników będzie rosła zarówno w sferze wojskowej, jak i politycznej.
Najbardziej konkretnym testem napięcia w relacjach Iran–NATO stał się epizod z pociskiem balistycznym, który – według Ankary – miał zmierzać w stronę tureckiej przestrzeni powietrznej i został zniszczony przez sojuszniczą obronę powietrzną. Reuters opisywał ten incydent jako zdarzenie, które natychmiast wywołało pytania o ryzyko wciągnięcia całego sojuszu w konflikt, tym bardziej że Turcja jest państwem NATO, a Iran miał zaprzeczać, by to on wystrzelił rakietę.
Sekretarz generalny NATO Mark Rutte podkreślił jednak w rozmowie z Reuters, że „nikt nie mówi o artykule 5”, mimo że sam incydent nazwał „poważnym”. Dodał też, że wydarzenie pokazało, iż NATO jest „silne i czujne”.
W ocenie ekspertów przywoływanych przez WP scenariusz bezpośredniego ataku Iranu na państwo NATO nie jest jedynym ryzykiem. Dr Tomasz Teluk zwraca uwagę, że wojna może odbić się na Europie „rykoszetem”, a za najbardziej niepokojące uznaje uaktywnienie się komórek terrorystycznych. W jego ocenie Stany Zjednoczone nie będą dążyły do wciągnięcia europejskich członków NATO do wojny na Bliskim Wschodzie, bo Europa ma już kluczowe zobowiązania związane z wojną w Ukrainie.
Podobny ton pojawia się w wypowiedziach ministra koordynatora służb specjalnych Tomasza Siemoniaka, który mówił w TVN24 o alarmie w służbach NATO i o tym, że „zagrożenie terrorystyczne rośnie”, choć „dziś nie ma konkretnego wymiaru” i wymaga szczególnej czujności oraz działań operacyjnych.
W analizach pojawia się też wątek politycznej gry wokół spójności NATO. W materiale WP pada sugestia, że Teheran może próbować wykorzystać napięcia i różnice interesów między sojusznikami – m.in. poprzez wątek kurdyjski, który od lat jest dla Turcji sprawą szczególnie wrażliwą.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze