Według 'Financial Times' Iran domaga się wiążących gwarancji, że po zawieszeniu broni nie dojdzie do kolejnych ataków. Teheran nie zamierza ustępować nawet w przypadku długotrwałego konfliktu, traktując negocjacje jako próbę zmiany swojej pozycji strategicznej. Eskalacja działań na Bliskim Wschodzie wpływa na rynki surowcowe i bezpieczeństwo energetyczne na świecie.
Według doniesień „Financial Times”, opartych na relacjach osób bliskich irańskiemu establishmentowi, cena za zakończenie wojny została określona jasno: Iran chce wiążących gwarancji, że po zawieszeniu broni nie dojdzie do kolejnych uderzeń. W tych samych relacjach pojawia się też deklaracja, że Teheran nie cofnie się nawet wtedy, gdy konflikt miałby potrwać bardzo długo. To ważne, bo pokazuje, że strona irańska nie traktuje obecnych rozmów wyłącznie jako krótkiej pauzy, lecz jako próbę wynegocjowania warunków, które realnie zmienią jej położenie strategiczne.
W tle pozostaje gwałtowna eskalacja na Bliskim Wschodzie. Reuters i AP opisują, że w ostatnich dniach wojna weszła w nową fazę po izraelskich uderzeniach na irańską infrastrukturę energetyczną i odpowiedzi Iranu wymierzonej w obiekty w państwach Zatoki. Skutki odczuły rynki surowcowe i transport przez cieśninę Ormuz, kluczową dla światowego handlu ropą i gazem. Sam konflikt przestał być już wyłącznie regionalnym starciem militarnym, a zaczął wpływać na bezpieczeństwo energetyczne i sytuację gospodarczą daleko poza Bliskim Wschodem.
Jednocześnie nie ma dziś sygnałów, by Teheran był gotów na kapitulację. „Financial Times” ocenia, że irańskie władze próbują odbudować odstraszanie i zachować zdolność do dalszego nacisku poprzez działania asymetryczne, w tym uderzenia rakietowe i wykorzystanie strategicznego położenia regionu Zatoki Perskiej. Z perspektywy Iranu to właśnie możliwość zadawania kosztów przeciwnikom i destabilizowania światowych dostaw energii pozostaje jednym z najważniejszych atutów w negocjacyjnej rozgrywce.
Po drugiej stronie również widać rozbieżności. Premier Izraela Benjamin Netanjahu przekonywał w czwartek, że wspólne działania USA i Izraela miały zniszczyć irańskie zdolności do wzbogacania uranu i produkcji pocisków balistycznych, ale te deklaracje nie zostały w pełni potwierdzone przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej. Szef MAEA Rafael Grossi mówił w ostatnich dniach, że agencja wciąż nie zna pełnego stanu części irańskiej infrastruktury jądrowej, w tym nowego podziemnego obiektu w Isfahanie. To oznacza, że obok wojny militarnej trwa także wojna o narrację i ocenę realnych strat zadanych Iranowi.
Na tym etapie jedno wydaje się pewne: ewentualne zakończenie wojny nie będzie oparte wyłącznie na samym wstrzymaniu ognia. Z przecieków i publicznych wypowiedzi wyłania się obraz konfliktu, w którym Iran chce politycznych i militarnych gwarancji na przyszłość, a nie tylko chwilowego wyciszenia frontu. To właśnie te warunki, a nie sam termin rozejmu, mogą przesądzić o dalszym przebiegu kryzysu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze