Władysław Haritoniuk miał 29 lat. Gdy wybuchła pełnoskalowa wojna, pracował w fabryce w Łodzi, ale w krótkim czasie wrócił do Ukrainy i zgłosił się do wojska. Przez trzy i pół roku służył na pierwszej linii frontu. Zginął 6 sierpnia 2025 r. w obwodzie charkowskim. Jego matka, Julia Haritoniuk – nauczycielka IX Liceum Ogólnokształcącego w Gdańsku – mówi dziś o bólu, który nie mija, i o marzeniu, które powtarza jak refren: żeby wojna wreszcie się skończyła.
Julia Haritoniuk opowiada, że kiedy rozpoczęła się rosyjska inwazja, jej syn był w Polsce i normalnie pracował. Mimo to spakował się i pojechał bronić ojczyzny. Do armii zgłosił się 3 marca 2022 r.
„Jako matka prosiłam go, ale był dorosły i podjął swoją decyzję” – mówi w rozmowie. Dodaje, że nikt wtedy nie wiedział, jak długo potrwa wojna i jaką cenę przyjdzie płacić kolejnym rodzinom.
Informacja o śmierci Władysława dotarła także do społeczności IX LO w Gdańsku. 9 sierpnia 2025 r. w mediach społecznościowych szkoły opublikowano wpis z kondolencjami dla nauczycielki i jej bliskich oraz słowami upamiętniającymi poległego. W tym samym czasie poruszający wpis zamieściła też jego matka.
„Vlad, na zawsze będziesz w naszych sercach… Jak to boli… Jak my wszyscy mamy bez Ciebie żyć…” – napisała.
Nauczycielka przyznaje, że długo syn nie mówił jej o najtrudniejszych sprawach z frontu. Jak tłumaczy, nie chciał jej martwić. Dopiero później zaczął opowiadać więcej, a ona – jak mówi – z każdym kolejnym dniem coraz mocniej czuła ciężar bezsilności.
„Cierpiałam jako matka. Bolało mnie to, że my jesteśmy bezpieczni, a on walczy tam na pierwszej linii frontu” – wspomina.
Władysław z wykształcenia był nauczycielem geografii. Po studiach odbył też roczną służbę wojskową. Matka opowiada o jego zainteresowaniach historią i długich rozmowach, które – nawet gdy był na froncie – dotyczyły także filozofii. Wspomina, że miał narzeczoną, a para planowała ślub w październiku.
W pewnym momencie rodzina dowiedziała się również o wojskowym odznaczeniu. Julia Haritoniuk mówi, że niedawno była w Ukrainie, by odebrać najwyższe wojskowe wyróżnienie przyznane jej synowi – decyzja zapadła, gdy jeszcze żył, ale nie zdążono mu przekazać tej informacji. Po śmierci został uhonorowany ponownie, już pośmiertnie, za męstwo.
Matka i syn widzieli się po raz ostatni 1 sierpnia 2025 r. w Ukrainie. Zrobili wtedy wspólne zdjęcie. Pięć dni później Władysław zginął – jak relacjonuje Julia Haritoniuk – w ataku rosyjskiego drona w obwodzie charkowskim. Został pochowany niedaleko Łucka, w alei zasłużonych.
W rozmowie nauczycielka z Gdańska nie ukrywa emocji, gdy mówi o politycznych deklaracjach i zapowiedziach dotyczących zakończenia wojny. Podkreśla, że rakiety nadal spadają, a ludzie wciąż giną.
„Chciałabym, żeby to wszystko się skończyło, żeby nie ginęli ludzie. Żeby te wszystkie rozmowy o pokoju przyniosły skutek” – mówi.
Jednocześnie podkreśla wdzięczność wobec Polaków za pomoc udzielaną od pierwszych dni wojny.
oprac.al
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
czy był banderowcem?
czy był banderowcem?