W Sejmie ma zostać złożony projekt, który zmieniałby sposób wypłaty świadczeń chorobowych kobietom w ciąży. Zgodnie z propozycją to nie pracodawca, lecz Zakład Ubezpieczeń Społecznych miałby od początku przejmować obowiązek wypłaty 100 proc. świadczenia za czas zwolnienia lekarskiego. Na razie to projekt poselski, a nie obowiązujące prawo.
Według informacji RMF FM projekt przygotowali politycy Polski 2050 i jeszcze dziś ma on trafić do Sejmu. Sedno zmiany jest proste: uchylenie przepisu z Kodeksu pracy, który dziś nakazuje pracodawcy wypłacać wynagrodzenie chorobowe przez pierwszą część zwolnienia, oraz przeniesienie tego ciężaru na ZUS w przypadku pracownic w ciąży. Autorzy projektu chcą, by obowiązek wypłaty 100 proc. świadczenia od razu wynikał z ustawy o świadczeniach pieniężnych z ubezpieczenia społecznego w razie choroby i macierzyństwa.
Dziś mechanizm wygląda inaczej. Kodeks pracy przewiduje, że za czas niezdolności do pracy pracownik zachowuje prawo do wynagrodzenia chorobowego finansowanego przez pracodawcę przez 33 dni w roku kalendarzowym, a w przypadku pracownika po 50. roku życia przez 14 dni. Dopiero później wchodzi zasiłek chorobowy z systemu ubezpieczeniowego. Jednocześnie ustawa zasiłkowa stanowi, że jeśli niezdolność do pracy przypada w okresie ciąży, zasiłek chorobowy wynosi 100 proc. podstawy wymiaru.
W uzasadnieniu politycznym tej propozycji pojawia się argument, że obecne przepisy mogą zniechęcać część pracodawców do zatrudniania młodych kobiet. RMF FM relacjonuje, że autorzy projektu wiążą ten problem właśnie z obowiązkiem finansowania pełnego wynagrodzenia chorobowego przez pracodawcę w pierwszym okresie L4. W ich ocenie zmiana miałaby jednocześnie chronić kobiety w ciąży i ograniczać ryzyko dyskryminacji na rynku pracy.
To ważne, bo projekt nie dotyczy wysokości samego świadczenia dla ciężarnych, lecz tego, kto i od którego dnia ma je wypłacać. W praktyce chodzi więc o przesunięcie kosztu z firmy na system ubezpieczeń społecznych.
Według informacji RMF FM autorzy projektu szacują koszt proponowanych zmian na około 11 mld zł rocznie. Pieniądze miałyby pochodzić z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. To kwota znacząca, ale też osadzona w dużo większym systemie finansowym. ZUS informował jesienią, że planowane przychody FUS na 2026 rok mają wynieść 508,9 mld zł, a dotacja z budżetu państwa do funduszu została zaplanowana na poziomie 90,8 mld zł.
To pokazuje, że projekt od razu otwiera debatę nie tylko o prawach kobiet w ciąży i obowiązkach pracodawców, ale też o źródłach finansowania całego systemu świadczeń chorobowych. Właśnie ten wątek może okazać się jednym z kluczowych podczas dalszych prac parlamentarnych.
Na tym etapie mowa wyłącznie o gotowym projekcie ustawy, który ma zostać złożony w Sejmie. Nie ma jeszcze informacji, by przepisy zostały uchwalone albo weszły w życie. Warto to podkreślić, bo w 2026 roku system L4 i tak już przeszedł dużą nowelizację dotyczącą m.in. kontroli zwolnień i zasad orzecznictwa, ale nie była to zmiana przenosząca na ZUS od pierwszego dnia finansowanie L4 kobiet w ciąży.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze