Reklama

Ludzie uciekają, miasta są niszczone

Rosyjskie wojska coraz bliżej Słowiańska i Kramatorska – ostatnich dużych ośrodków kontrolowanych przez Ukrainę w obwodzie donieckim. Jak opisuje „The New York Times”, intensyfikacja ostrzałów i ataków dronowych wywołuje masową ewakuację cywilów, a region stopniowo się wyludnia.

Rosyjska ofensywa na wschodzie Ukrainy wywiera coraz większą presję na tzw. „pas twierdz” – system miast umocnionych, które od lat stanowią kluczową linię obrony w obwodzie donieckim. Według „The New York Times” Słowiańsk i Kramatorsk, wraz z Drużkiwką i Konstantynówką, znalazły się w bezpośredniej strefie zagrożenia.

Choć – jak podkreśla amerykański dziennik – nie ma obecnie mowy o natychmiastowym zdobyciu tych miast, rosyjskie siły zbliżyły się na tyle, że regularnie wykorzystują drony oraz bomby szybujące do ataków na infrastrukturę i obszary mieszkalne. To z kolei powoduje narastający exodus ludności cywilnej.

Reklama

Masowa ewakuacja i pustoszejące miasta

Z danych lokalnych władz wynika, że do kwietnia Słowiańsk opuszczało nawet około tysiąca osób tygodniowo. W krótkim czasie liczba mieszkańców spadła z około 50 tys. do poniżej 44 tys.

Podobny proces dotyka także inne miasta regionu. Drużkiwka w dużej mierze została wyludniona, a Kramatorsk – jak relacjonują ukraińscy wojskowi cytowani przez „NYT” – „znika” z każdym kolejnym atakiem.

Strategia wyniszczenia

Według analiz przywołanych przez dziennik, rosyjska armia niekoniecznie musi zdobywać miasta szturmem. Wystarczy, że zbliży się na tyle, by odciąć szlaki logistyczne i systematycznie niszczyć zabudowę oraz infrastrukturę cywilną. W efekcie mieszkańcy są zmuszani do opuszczania swoich domów.

Reklama

Jak zauważają wojskowi, Kramatorsk i Słowiańsk są stopniowo „ściskane” przez działania artyleryjskie i dronowe, co ma prowadzić do ich stopniowego wyludniania i osłabienia zdolności obronnych.

„Ostatnie bastiony” Donbasu

Miasta „pasa twierdz” pozostają jednymi z ostatnich dużych ośrodków kontrolowanych przez Ukrainę w regionie. Jak przypomina „NYT”, obszar ten jest silnie umocniony od 2014 roku, kiedy rozpoczęły się pierwsze działania wojenne na wschodzie kraju.

Jednak nawet te fortyfikacje – według relacji z frontu – są coraz bardziej obciążone. Przejęcie przez Rosję kolejnych miejscowości w regionie, takich jak Siewiersk, miało osłabić cały system obronny i otworzyć drogę dalszemu natarciu.

Reklama

Długotrwała presja

Amerykański dziennik podkreśla, że tempo rosyjskiego natarcia pozostaje powolne, ale konsekwentne. Przykłady takich miast jak Toreck czy Pokrowsk pokazują, że ich zdobywanie może trwać miesiącami, a nawet latami.

Mimo to utrzymująca się presja militarna i ciągłe ataki sprawiają, że kolejne miejscowości Donbasu stopniowo tracą ludność i znaczenie strategiczne, stając się coraz trudniejsze do obrony i życia dla cywilów.

Narastający kryzys humanitarny

W regionie trwa również rozbudowa prowizorycznych zabezpieczeń przeciwko dronom, w tym siatek rozciąganych nad drogami. Szpitale i służby ratunkowe funkcjonują w warunkach stałego zagrożenia.

Reklama

Głównym punktem ewakuacyjnym dla mieszkańców regionu pozostaje miasto Łozowa w obwodzie charkowskim, do którego codziennie docierają transporty z osobami uciekającymi z frontu.

„Bachmut, Awdijiwka, Czasiw Jar, Toreck – wszystkie te miasta już przeżyły podobny los” – zauważa „The New York Times”, wskazując na powtarzający się schemat wschodniego frontu.

Źródło: interia.pl
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości