Dzielnica, w której trudno o anonimowość, a mimo to przez dłuższy czas nikt nie miał kontaktu z lokatorką jednego z mieszkań przy ul. Nowowiejskiej. Gdy na miejsce weszły służby, okazało się, że lokal zamienił się w improwizowany gołębnik: ptaki krążyły po pomieszczeniach, a warunki sanitarne określono jako skrajnie złe. W akcji uczestniczyli m.in. funkcjonariusze Animal Patrolu straży miejskiej, pracownik pomocy społecznej, administracja budynku i przedstawiciele fundacji zajmującej się ratowaniem ptaków.
Interwencja rozpoczęła się we wtorek 24 lutego o godz. 10.15. Impulsem były podejrzenia dotyczące warunków przetrzymywania zwierząt, a także długotrwały brak kontaktu z właścicielką lokalu. Ze względu na obawy o sytuację w mieszkaniu na miejsce wezwano straż pożarną. Ostatecznie – po przybyciu służb – kobieta otworzyła drzwi.
W środku funkcjonariusze zastali – jak relacjonowano po interwencji – warunki, które przerosły oczekiwania nawet doświadczonych służb. W mieszkaniu było wiele gołębi, a podłogi i elementy wyposażenia były pokryte ptasimi odchodami. Znaleziono też gniazda z pisklakami oraz jaja.
Co stało się z ptakamiW trakcie działań fundacja współpracująca ze służbami zabezpieczyła 14 młodych gołębi oraz jaja znalezione w mieszkaniu. Dorosłe i zdrowe ptaki opuściły lokal samodzielnie.
Po zakończeniu akcji zwierzęta wymagające opieki zostały przekazane pod nadzór fundacji, natomiast dalsze działania związane z doprowadzeniem lokalu do porządku mają być prowadzone przez administrację budynku we współpracy z miejską pomocą społeczną. Służby nie informują na razie o szczegółach dotyczących ewentualnych dalszych decyzji wobec lokatorki – podkreślają natomiast, że interwencja była związana z podejrzeniem niehumanitarnych warunków przetrzymywania zwierząt.
oprac.red.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze