Reklama

W sieci błyskawicznie rozeszło się nagranie mężczyzny z Florydy, którego internauci zaczęli porównywać do Jeffreya Epsteina. Bohater filmu postanowił zabrać głos i publicznie odciął się od spekulacji, zapewniając, że nie ma nic wspólnego ze zmarłym finansistą.

Wiral z autostrady i lawina komentarzy

Punktem zapalnym okazało się krótkie nagranie wykonane na autostradzie I-95 na Florydzie. Widać na nim mężczyznę jadącego kabrioletem, którego wygląd natychmiast uruchomił falę komentarzy i teorii publikowanych w mediach społecznościowych. Internauci zaczęli sugerować, że przypomina Jeffreya Epsteina do tego stopnia, iż część wpisów szybko poszła w stronę sensacyjnych spekulacji. 

Sprawa nabrała rozgłosu na tyle dużego, że sam zainteresowany postanowił odpowiedzieć. W sieci występuje jako „Palm Beach Pete” i wprost oświadczył, że nie jest Jeffreyem Epsteinem. Jak relacjonowały amerykańskie media, nagranie zostało wykonane przypadkowo, a on sam dopiero później zorientował się, jak szeroko rozeszło się w internecie. 

Reklama

„To nie ja”

Najmocniej wybrzmiał właśnie ten przekaz. „Palm Beach Pete” podkreślał, że nie ma żadnego związku z Epsteinem i że całe zamieszanie wynika wyłącznie z uderzającego podobieństwa. Według relacji medialnych próbował zdystansować się od sprawy także w bardziej stanowczy sposób, zaznaczając, że osoba, z którą jest porównywany, była „potworem” i „bardzo złym człowiekiem”. 

Amerykańskie media opisywały, że mężczyzna zyskał przez tę historię ogromną rozpoznawalność w sieci, choć sam rozgłos miał dla niego dwuznaczny charakter. Z jednej strony stał się bohaterem wiralowych materiałów, z drugiej został wciągnięty w historię, od której wyraźnie chciał się odciąć. 

Reklama

Internet wrócił do starych teorii

Cała historia błyskawicznie ożywiła obecne od lat teorie spiskowe dotyczące śmierci Jeffreya Epsteina. Oficjalnie jego śmierć w 2019 roku została uznana za samobójstwo, jednak temat regularnie wraca w przestrzeni publicznej, a każda podobna historia natychmiast wywołuje nową falę komentarzy. Właśnie dlatego zwykłe nagranie z drogi w kilka godzin przerodziło się w internetową sensację. 

Zwykłe nagranie, niezwykły rozgłos

W tej historii nie chodzi o przełom ani nowe ustalenia, lecz o mechanizm działania internetu. Przypadkowe ujęcie z Florydy wystarczyło, by człowiek nieznany szerzej opinii publicznej stał się bohaterem globalnej dyskusji. I choć sam zainteresowany zapewnia, że „to nie ja”, podobieństwo okazało się na tyle duże, że dla wielu internautów to wciąż za mało, by zamknąć temat. 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 24/03/2026 09:11
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama
Reklama