Reklama

Nie ma wiecznych instytucji. Nawet NATO może się skończyć

Jeszcze kilka lat temu taka teza brzmiałaby jak publicystyczna prowokacja. Dziś coraz częściej pojawia się w analizach – nie jako teoria, lecz jako realny scenariusz. Wystarczyło jedno wystąpienie Donald Trump, by zachodnie stolice jednocześnie odetchnęły i… poczuły niepokój. Bo jeśli coś wybrzmiało w tej historii najgłośniej, to nie konkretne deklaracje, lecz chaos między słowami.

Między uspokojeniem a dezorientacją

Po orędziu Trumpa europejskie media próbowały odczytać sygnały płynące z Waszyngtonu. BBC mówi wprost: Amerykanie są dziś bardziej zdezorientowani niż wcześniej. Brakuje planu, harmonogramu, jasnej odpowiedzi – po co właściwie to wszystko.

Z kolei Sky News dostrzega coś zupełnie innego: chwilowe uspokojenie w NATO. Prezydent USA, mimo wcześniejszych gróźb, nie powtórzył w orędziu zapowiedzi wyjścia z Sojuszu. To wystarczyło, by w europejskich stolicach choć na moment opadło napięcie.

Ale to uspokojenie ma w sobie coś złudnego. Bo nie wynika z nowej strategii, lecz raczej z… braku jednoznaczności.

Reklama

Wypowiedzi Trumpa nadal krążą wokół tych samych tez: NATO jest „papierowym tygrysem”, sojusznicy zawodzą, a Ameryka radzi sobie sama. Problem polega na tym, że między tymi deklaracjami nie widać spójnej wizji.


Wojna bez planu, sukces bez definicji

Jeszcze większe wątpliwości budzi polityka wobec Iranu. Trump ogłasza sukces – mówi, że cele USA są „bliskie realizacji”. Tyle że nikt do końca nie wie, jakie to cele.

Komentatorzy cytowani przez BBC i brytyjską prasę zwracają uwagę na paradoks: skoro – jak twierdzi prezydent – potencjał militarny Iranu został zniszczony, to dlaczego działania trwają? Dlaczego tysiące amerykańskich żołnierzy wciąż pozostają w regionie?

Reklama

The Guardian pisze wprost: wojna trwa już ponad miesiąc, wywołuje globalne turbulencje gospodarcze, podnosi ceny energii i jednocześnie… nadal nie ma jasno określonego celu końcowego.

To sytuacja, w której sukces staje się narracją, a nie faktem.

Na dodatek rosnące ceny paliw zaczynają uderzać w samego Trumpa – politycznie. Presja rośnie, a cierpliwość wyborców nie jest nieskończona.


NATO: nie da się wyjść, ale można je zniszczyć

Najbardziej niepokojące wnioski płyną jednak z Europy kontynentalnej. Włoska La Repubblica stawia sprawę brutalnie jasno: Trump nie może po prostu wyprowadzić USA z NATO bez zgody Kongresu. Ale może zrobić coś innego – może sprawić, że Sojusz przestanie istnieć w praktyce.

Reklama

Bez finansowania. Bez dostaw broni. Bez realnej gotowości do uruchomienia artykułu 5.

To scenariusz znacznie bardziej realistyczny niż formalne wyjście – i być może groźniejszy. NATO nie upadałoby wtedy spektakularnie. Rozpadałoby się powoli, niemal niezauważalnie, aż w końcu stałoby się pustą strukturą.

Paradoks polega na tym, że Sojusz powstał jako gwarancja bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych – i tylko raz w historii uruchomił mechanizm wspólnej obrony, właśnie dla nich po zamachach z 11 września.

Reklama

Dziś ta sama instytucja musi się mierzyć z pytaniem, czy jej najważniejszy członek nadal wierzy w jej sens.


W tle pozostaje jeszcze jedna kwestia: cieśnina Ormuz, globalne ceny energii i rosnące napięcie między USA a Europą. Trump oczekuje zaangażowania sojuszników, ale jednocześnie podważa fundamenty współpracy.

To nie jest już tylko spór o NATO. To test całego powojennego porządku.

Bo historia uczy jednego – nie ma wiecznych instytucji. Są tylko takie, które wydają się trwałe… dopóki ktoś nie zacznie ich podważać od środka.

Źródło: PAP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama