Kanclerz Niemiec Friedrich Merz chce opóźniać zamykanie elektrowni węglowych, ponieważ gospodarka musi mieć stabilne źródło energii. „Jeśli chcemy pozostać krajem uprzemysłowionym, musimy mieć bezpieczne dostawy energii. Przynajmniej na razie nie możemy tego zapewnić wyłącznie za pomocą energii odnawialnej” - oświadczył Merz w czasie spotkania z przedstawicielami branży energetycznej. Niestety to racjonalne myślenie kanclerza obce jest obecnej władzy w Polsce. „Próby Tuska likwidacji elektrowni węglowych należy traktować jako zamach na polską suwerenność energetyczną!” - skomentował sprawę poseł Marek Gróbarczyk.
Nie wiatraki, a elektrownie gazowe, a nawet węglowe. Takie źródła energii w opinii kanclerza Friedricha Merza mają zapewnić niemieckiej gospodarce stabilne dostawy energii w najbliższych latach. Zgodnie z podjętymi zobowiązaniami w ramach polityki klimatycznej UE Niemcy miały zamknąć wszystkie kopalnie węglowe do 2038 r. Tak się jednak raczej nie stanie, ponieważ Merz woli zatroszczyć się o niemiecki przemysł, zamiast brnąć w zieloną utopię.