W Waszyngtonie padły słowa, które trudno uznać za dyplomatyczne. Szef Pentagonu, Pete Hegseth, bez ogródek skrytykował europejskich sojuszników, zarzucając im bierność wobec napiętej sytuacji w rejonie cieśniny Ormuz. W jego ocenie Stany Zjednoczone nie zamierzają dłużej pełnić roli głównego gwaranta bezpieczeństwa szlaków, z których – jak podkreślił – Europa korzysta znacznie bardziej niż Ameryka.
Podczas briefingu w siedzibie Pentagonu Hegseth nie owijał w bawełnę. Jego zdaniem europejskie stolice spędzają zbyt dużo czasu na rozmowach i konferencjach, zamiast podejmować konkretne działania.
– Nie liczymy na Europę, ale to oni potrzebują cieśniny Ormuz bardziej niż my – powiedział, sugerując, że europejscy liderzy powinni „przestać gadać” i realnie zaangażować się w operacje na morzu.
Ostra ocena padła również pod adresem niedawnej konferencji w Londynie, współorganizowanej przez Wielką Brytanię i Francję. Hegseth określił ją jako wydarzenie pozbawione realnego znaczenia, sprowadzające się – jego zdaniem – do deklaracji bez pokrycia.
W jego narracji powracał jeden wątek: koniec „jazdy na gapę”. Europa i Azja, jak stwierdził, przez dekady korzystały z amerykańskiej ochrony, nie ponosząc proporcjonalnej odpowiedzialności.
Jednocześnie Waszyngton nie zamierza odpuszczać presji na Teheran. Hegseth potwierdził, że prezydent Donald Trump dał zielone światło dla US Navy na zdecydowane działania wobec irańskich jednostek próbujących zakłócać żeglugę.
Chodzi przede wszystkim o szybkie łodzie oraz operacje minowania. Jak podają media, w tym Axios, Iran miał w ostatnich dniach zwiększyć liczbę min w regionie.
– Jeśli Iran będzie zagrażał naszym statkom lub siłom, odpowiemy ogniem. Bez wahania – zapowiedział Hegseth.
Nie szczędził też ostrych słów wobec Korpus Strażników Rewolucji Islamskiej, określając tę formację jako „bandę piratów z flagą”. Dodał przy tym, że klasyczna irańska marynarka wojenna została w dużej mierze zneutralizowana.
Waszyngton rozszerza również działania o charakterze gospodarczym i logistycznym. Blokada irańskich portów – jak podkreślił Hegseth – nabiera globalnego wymiaru. Według jego danych już kilkadziesiąt statków handlowych zawróciło po kontakcie z amerykańskimi siłami, a część irańskich jednostek została przechwycona.
W najbliższym czasie do operacji ma dołączyć kolejny lotniskowiec, co tylko wzmocni obecność militarną USA w regionie.
Jednocześnie minister unikał jednoznacznych deklaracji co do czasu potrzebnego na pełne rozminowanie cieśniny. Doniesienia The Washington Post sugerujące, że może to potrwać nawet pół roku, nazwał efektem nieuprawnionych przecieków.
– Jesteśmy pewni naszych możliwości – zapewnił, jednocześnie apelując do innych państw o większe zaangażowanie.
W tle tych napięć utrzymuje się kruchy rozejm w konflikcie między USA, Izraelem a Iranem. Choć broń na razie milczy, sytuacja w jednym z najważniejszych punktów na energetycznej mapie świata pozostaje daleka od stabilizacji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze