Pierwszym żołnierzem Rzeczpospolitej miałby być pierwszy dezerter? Uciekinier z wyborczych debat, które są współczesnym polem demokratycznej walki o głosy obywateli. Czmychający przed dziennikarzami, którzy spieszą się zadawać pytania, skoro czasu niewiele. Stróżem konstytucyjnej wolności słowa chce być jej cenzor, który nie rozmawia z tymi, którzy, excuse-moi, nie rozmawiają jego językiem.
Reprezentantem państwa polskiego chce być polityk, który będąc deputowanym w Brukseli tworzył pierwsze projekty przeciw polskich rezolucji dla parlamentu europejskiego. Partyjny cynik czy konstytucyjny ignorant?