Ministerstwo Infrastruktury pracuje nad nową ustawą, która ma uszczelnić system karania kierowców łamiących przepisy drogowe. Powód? Choć fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości rejestrują w Polsce ponad milion wykroczeń rocznie, nawet połowa spraw kończy się bez mandatu.
Najczęściej nie udaje się ustalić sprawcy wykroczenia lub postępowania przedawniają się, zanim kierowca zostanie ukarany. Problemy dotyczą również aut z zagranicznymi tablicami rejestracyjnymi.
Dodatkowo część sądów kwestionuje dziś uprawnienia GITD do ścigania właścicieli pojazdów, którzy nie wskazują kierującego autem w chwili wykroczenia.
Jednym z głównych pomysłów resortu jest rozszerzenie obowiązku identyfikacji kierowcy. Właściciel auta będzie musiał podać nie tylko imię i nazwisko osoby prowadzącej pojazd, ale również jej adres.
Planowane jest także utworzenie specjalnej bazy pojazdów zarejestrowanych przez system CANARD, których kierowców nie udało się ukarać. Dzięki temu podczas kontroli drogowej policja lub inspekcja mogłyby np. pobrać kaucję odpowiadającą wysokości mandatu albo zatrzymać dowód rejestracyjny.
Projekt przewiduje również doprecyzowanie przepisów dotyczących kompetencji GITD. Inspekcja miałaby formalnie uzyskać status oskarżyciela publicznego w sprawach dotyczących niewskazania kierującego pojazdem.
Ma to zakończyć spory prawne i ułatwić skuteczne egzekwowanie kar.
Choć o projekcie mówi się już od połowy 2025 roku, prace legislacyjne wyraźnie się przeciągają. Projekt nadal nie trafił pod obrady rządu ani do Sejmu.
To oznacza, że kierowcy nie muszą spodziewać się nowych zasad jeszcze przed wakacjami ani tuż po nich.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze