Reklama

Szkiełko gołuchowskie. Zaginiony artefakt wraca do Polski

16/10/2025 08:43

W Nowym Jorku odbyła się w środę prezentacja i przekazanie Polsce zabytku – dna naczynia szklanego z IV wieku – odzyskanego dzięki działaniom restytucyjnym resortu kultury, we współpracy z Biurem Prokuratora Okręgowego Manhattanu i Departamentem Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA. Obie strony podpisały porozumienie w tej sprawie.

W Nowym Jorku odbyła się w środę prezentacja i przekazanie Polsce zabytku – dna naczynia szklanego z IV wieku – odzyskanego dzięki działaniom restytucyjnym resortu kultury, we współpracy z Biurem Prokuratora Okręgowego Manhattanu i Departamentem Bezpieczeństwa Wewnętrznego USA. Obie strony podpisały porozumienie w tej sprawie.

Podczas uroczystości w nowojorskim konsulacie RP pułkownik Matthew Bogdanos, zastępca prokuratora okręgowego i szef Wydziału ds. Handlu Antykami w Biurze Prokuratora Okręgowego Manhattanu, podkreślił, że opóźniona sprawiedliwość jest odmówieniem sprawiedliwości. W tym jednak przypadku sprawiedliwość nie uległa przedawnieniu i stało się jej zadość.

[h3]Powrót do domu[/h3]

W rozmowie z PAP powiedział, że jest jego świętym zaszczytem i obowiązkiem jako szefa wydziału, aby wytropić, odzyskać i zwrócić do kraju pochodzenia wszelkie zabytki lub obiekty dziedzictwa kulturowego, które trafiają do Nowego Jorku.

– Mamy niezwykle utalentowany zespół. Mamy wspaniałych partnerów na całym świecie, a ta sprawa sama w sobie jest doskonałym przykładem tego partnerstwa. Współpracujemy bardzo ściśle z polskimi władzami i identyfikujemy skradzione przedmioty, i zwracamy je tak szybko, jak to możliwe, a jeśli jest ich więcej, dajcie nam znać, a my również się tym zajmiemy – zapewnił pułkownik.

Artefakt, dno starochrześcijańskiego naczynia z motywami judaistycznymi, jest częścią zaginionego zbioru gołuchowskiego. Przed II wojną światową należał on do kolekcji rodziny książąt Czartoryskich, ale w 1939 r. część kolekcji zapakowano w kilkanaście skrzyń, przewieziono do Warszawy i ukryto w piwnicy domu przy ulicy Kredytowej 12, należącego do Marii Ludwiki Czartoryskiej. Po wojnie zabytek zakupił kolekcjoner w Wiedniu, a później artefakt trafił do Israel Museum w Jerozolimie.

Elżbieta Rogowska – zastępca dyrektora Departamentu Dziedzictwa Kulturowego w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego (MKiD) – oceniła, że obiekt jest niezwykle cenny, a środowe wydarzenie ma znaczenie na wielu poziomach.

– Nie chodzi tylko o wartość materialną czy historyczną, chociaż w tym przypadku obydwie są znaczne. Przede wszystkim chodzi o zasadę restytucji, realizację zasady, która nakazuje zwrot obiektów zrabowanych i nielegalnie wywiezionych z kraju w okresie wojennym. Ogromnie ważny jest fakt, że dzięki powrotowi tego obiektu, ale też i innych z kolekcji gołuchowskiej, udaje się powoli wypełniać lukę, która powstała w wyniku II wojny światowej i choć w niewielkim zakresie, przywrócić kształt przedwojennej kolekcji” – dodała Rogowska.

Wyznała PAP, że ministerstwo kultury jest właściwym organem do prowadzenia działań restytucyjnych. Ma dokumentację, która opisuje straty, i zajmuje się działalnością popularyzującą temat, aby naukowcy i badacze przekazywali informacje, jeśli natrafią na utracone artefakty.

[h3]Kolekcja Czartoryskich [/h3]

Kacper Białkowski, starszy specjalista w Wydziale Restytucji Dóbr Kultury w MKiDN, potwierdził, że zabytek pochodzi z kolekcji Izabeli Działyńskiej z Czartoryskich, gromadzonej przez dziesiątki lat na zamku w Gołuchowie w drugiej połowie XIX wieku. Wraz z resztą zbiorów stał się pod koniec XIX wieku częścią majątku ordynackiego książąt Czartoryskich, który księżna Izabela Działyńska ustanowiła przed śmiercią.

W nawiązaniu do późniejszych losów artefaktu, który prawdopodobnie pochodził z katakumb rzymskich, zauważył m.in., że został sprzedany w latach 80. w domu aukcyjnym w Wielkiej Brytanii. Nie wiadomo, jak trafił do Ameryki.

– To nie jest jedyny obiekt, który był w kolekcji. Ile przetrwało, nie wiemy. Mamy nadzieję, że jeszcze jakieś uda nam się odnaleźć – powiedział PAP Białkowski.

[h3]„Szkiełko gołuchowskie”[/h3]

Konsul generalny RP w Nowym Jorku Mateusz Sakowicz wyraził zadowolenie z restytucji tzw. „szkiełka gołuchowskiego”. Zwrócił uwagę, że nawet dziś trudno znaleźć w internecie informacje o tym, czym dokładnie jest ten obiekt, ale stanowi on ponad 1700-letnią, bezcenną, wspaniałą inkrustowaną złotem szklaną podstawkę z kolekcji Izabeli Czartoryskiej.

„Nie ma takich obiektów. Wiemy o jeszcze jednym podobnym na świecie i być może Polska go odzyska. Nie da się tego mierzyć tylko w sposób materialny. Jest to część naszej historii i szczęśliwie wróci do zamku w Gołuchowie. Jest to doskonały przykład współpracy polsko-amerykańskiej na obszarze restytucji, odzyskiwania skradzionych dóbr naszej kultury” – podsumował konsul.

Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)
Reklama

Reklama

Wideo wm.pl




Reklama