Pączki z różą czy z budyniem? Lukrowane czy obsypane cukrem pudrem? Każdy ma swój typ, ale jedno jest pewne – największe święto łasuchów w Polsce zbliża się wielkimi krokami. Tegoroczny Tłusty Czwartek wypada tuż przed Walentynkami, co oznacza prawdziwy maraton słodkości.
Tłusty Czwartek to święto ruchome, obchodzone w ostatni czwartek karnawału, na sześć dni przed Środą Popielcową rozpoczynającą Wielki Post. Dawniej związany był z pożegnaniem zimy i przygotowaniem do wiosny.
Korzenie tego zwyczaju sięgają czasów starożytnych. Już w starożytnym Rzymie organizowano huczne uczty pełne tłustych potraw, mięsa i słodkich wypieków tuż przed okresem postu. Jedzenie miało dać zapas energii na nadchodzące tygodnie wyrzeczeń.
W Polsce Tłusty Czwartek z czasem nabrał charakteru rodzinnego i lokalnego. Stał się dniem wspólnego pichcenia, odwiedzin w cukierniach i pałaszowania słodkości.
Choć dziś pączki kojarzą się wyłącznie ze słodkościami, nie zawsze tak było. Pierwsze pączki, które pojawiły się w Polsce już w XVI wieku, przygotowywano z ciasta chlebowego i często nadziewano je słoniną lub mięsem. Dopiero z czasem zaczęto podawać je na słodko.
Ciekawostką jest zwyczaj wkładania do niektórych pączków orzecha lub migdała. Osoba, która trafiła na taki „szczęśliwy” pączek, miała mieć powodzenie przez cały rok. W XVIII wieku pączki w wersji drożdżowej zyskały ogromną popularność, a ich rozpowszechnienie przypisuje się m.in. wiedeńskim cukiernikom.
Nie ma Tłustego Czwartku bez pączków. Te przygotowywane z puszystego ciasta drożdżowego, smażone na głębokim tłuszczu i nadziewane marmoladą różaną to wciąż numer jeden. Tuż za nimi plasują się wersje z budyniem, czekoladą, adwokatem czy owocowymi konfiturami.
Równie ważne miejsce na stołach zajmują faworki, nazywane też chrustami. Cienkie, kruche ciastka smażone na tłuszczu i obficie posypywane cukrem pudrem są szczególnie popularne w Małopolsce i na Śląsku, ale mają swoich wielbicieli również w innych regionach Polski.
W ostatnich latach coraz częściej przy okazji Tłustego Czwartku na naszych stołach pojawiają się też oponki serowe, churrosy czy pączki inspirowane kuchniami świata. Rok temu ogromnym hitem były pączki z nadzieniem pistacjowym, nazywane „dubajskimi”. Cukiernie już dziś zapowiadają nowe, zaskakujące smaki.
W 2026 roku Tłusty Czwartek przypada 12 lutego. To data, która z pewnością zapisze się w kalendarzach miłośników słodkości, ale także w planach cukierników i piekarni.
Dlaczego? Bo zaledwie dwa dni później, 14 lutego, obchodzimy Święto zakochanych.
W 2026 roku Walentynki wypadają w sobotę, co oznacza idealną okazję do świętowania przez cały weekend. Kolacje przy świecach, romantyczne wyjazdy, wspólne spacery i oczywiście desery – wszystko to sprawia, że drugi tydzień lutego będzie wyjątkowo słodki.
Po pączkowym szaleństwie przyjdzie czas na walentynkowe serca z czekolady, desery z truskawkami i wypieki inspirowane miłością. Dla branży cukierniczej oznacza to wyjątkowo intensywny okres i ręce pełne roboty.
Z Tłustym Czwartkiem wiąże się wiele przesądów. Najpopularniejszy mówi, że kto tego dnia nie zje choć jednego pączka, temu nie będzie się wiodło przez cały rok. To oczywiście tylko tradycja, ale dla wielu stanowi doskonałe usprawiedliwienie, by sięgnąć po tego pulchnego słodziaka.
W niektórych miastach Tłusty Czwartek ma także wymiar symboliczny i społeczny. Organizowane są wydarzenia plenerowe, rozdawanie pączków i wspólne świętowanie, które co roku przyciąga tłumy mieszkańców.
Tłusty Czwartek 12 lutego i Walentynki 14 lutego tworzą w 2026 roku wyjątkowy duet. Najpierw tradycyjne pączki i faworki, a zaraz potem romantyczne desery i słodkie upominki. Wszystko wskazuje na to, że dla łasuchów będzie to jeden z najsmaczniejszych momentów roku.
Jedno pytanie pozostaje otwarte: z czym w tym roku wybierzesz swojego pączka – różą, budyniem, a może pistacją?
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze