Niskie temperatury, deszcz i silny wiatr komplikują początek wakacyjnego sezonu nad Bałtykiem. Część turystów odwołuje pobyty nawet z kilkutygodniowym wyprzedzeniem i wybiera zagraniczne oferty last minute. Przedsiębiorcy z nadmorskich miejscowości przyznają, że kalendarze rezerwacji szybko się kurczą.
O problemach poinformowała właścicielka apartamentu w Kątach Rybackich na Mierzei Wiślanej. Jak relacjonowała, jeszcze niedawno miała zapełniony kalendarz na lipiec, jednak po serii anulacji pozostały jej tylko dwa tygodniowe wynajmy.
– Ludzie odwołują z dnia na dzień. Jak jest niepogoda, to potrafią odwoływać nawet rezerwacje na kilka tygodni wprzód. Mój kalendarz na lipiec był zapełniony, a dziś mam połowę tego – dwa wynajmy tygodniowe. Czasy desperacji się już skończyły – przekazała.
Według właścicielki obiektu zmienił się sposób planowania urlopów. Turyści częściej sprawdzają prognozy tuż przed podróżą i nie wahają się zrezygnować z wcześniej wybranego kierunku.
Jak oceniła przedsiębiorczyni, jeszcze kilka lat temu rodziny przyjeżdżały nad morze mimo niesprzyjającej pogody, jeżeli wcześniej dokonały rezerwacji. Obecnie wiele osób woli anulować pobyt i w ostatniej chwili poszukać wyjazdu zapewniającego większą szansę na słońce.
– Kiedyś nawet jak szły deszcze, to jeśli pobyt był zarezerwowany, taka rodzina jechała nad morze na siłę. Teraz, jak turyści widzą, że jest zła pogoda, to po prostu anulują i na szybko szukają last minute. Polacy zaczęli planować z dnia na dzień i to widać – podkreśliła.
Reklama
Takie decyzje są szczególnie dotkliwe dla właścicieli kwater, apartamentów, lokali gastronomicznych i sezonowych atrakcji. Ich przychody w dużej mierze zależą od liczby gości przyjeżdżających w lipcu i sierpniu.
Pierwsza część lipca nie przyniosła nad polskim morzem stabilnej, typowo wakacyjnej pogody. Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej prognozował umiarkowane temperatury, okresowe opady oraz silny wiatr, szczególnie w rejonie Zatoki Gdańskiej.
W połowie lipca temperatura powietrza nad Bałtykiem wynosiła miejscami około 16–17 stopni Celsjusza. Prognozy wskazywały także na przelotny deszcz, zamglenia i lokalne burze. Na Bałtyku Południowo-Wschodnim wiatr mógł wzrastać do 5–6 stopni w skali Beauforta, w porywach do 7.
Temperatura wody była zróżnicowana. Według pomiarów z 12 lipca wynosiła między innymi 19,8 stopnia w Świnoujściu, 19 stopni w Kołobrzegu, 18 stopni w Darłowie i Łebie, 17,7 stopnia w Ustce oraz 17,2 stopnia na Helu.
Prognozy wskazują na stopniowy wzrost temperatury, jednak nad samym morzem nadal może być chłodniej niż w zachodniej i południowo-zachodniej części kraju. W kolejnych dniach na wybrzeżu możliwe są także przelotne opady i okresowo silniejszy wiatr.
Przedsiębiorcy liczą, że poprawa warunków atmosferycznych zahamuje falę anulacji i przyciągnie turystów podejmujących decyzje o wyjeździe w ostatniej chwili.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze