Reklama

Tragiczny finał ataku rekina

Nie żyje 12-letni Nico Antic, który trafił do szpitala po brutalnym ataku rekina w zatoce Sydney. Chłopiec przez kilka dni był w stanie krytycznym, jednak lekarzom nie udało się uratować jego życia. To najtragiczniejszy przypadek w fali ostatnich incydentów z udziałem drapieżników u wybrzeży Australii.

Do zdarzenia doszło w niedzielę w dzielnicy Vaucluse, na wschodnich obrzeżach miasta. Nastolatek skakał do wody ze skał razem z kolegami, gdy został zaatakowany – według wstępnych ustaleń przez żarłacza tępogłowego. Rówieśnicy wyciągnęli go z wody i udzielili pierwszej pomocy, zakładając opaskę uciskową przed przyjazdem ratowników.

Eksperci wskazują, że zwiększona liczba ataków może mieć związek z intensywnymi opadami deszczu. Spływająca do oceanu mętna woda przyciągnęła duże ławice ryb, co stworzyło idealne warunki do polowania dla rekinów. W odpowiedzi władze Nowej Południowej Walii zamknęły dziesiątki plaż i wzmocniły nadzór z powietrza, wykorzystując drony oraz śmigłowce.

Reklama

Służby ratownicze określają obecną serię ataków jako bezprecedensową. W ciągu zaledwie 48 godzin od śmierci chłopca doszło do trzech kolejnych incydentów, w tym do poważnego ataku na 27-letniego mężczyznę na plaży North Steyne.

Rodzice Nico, Lorena i Juan Antic, w poruszającym oświadczeniu napisali, że ich syn był radosnym, życzliwym i pełnym energii chłopcem, którego zapamiętają jako osobę zawsze uśmiechniętą i kochającą życie.

Źródło: Media
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama