Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump przyznał, że poważnie rozważa użycie siły wobec Iranu w odpowiedzi na brutalne tłumienie antyreżimowych protestów. Jednocześnie podkreślił, że władze w Teheranie sygnalizują chęć rozmów i niewykluczone jest bezpośrednie spotkanie.
Trump mówił o sytuacji w Iranie podczas rozmowy z dziennikarzami na pokładzie samolotu Air Force One. Zapytany wprost o możliwość ataku, potwierdził, że „przygląda się tej opcji”, dodając, że planuje spotkanie z Rezą Pahlawim – synem obalonego szacha Iranu, który apeluje do USA o zdecydowane działania przeciwko reżimowi.
Prezydent ujawnił, że sytuacja w Iranie jest monitorowana niemal na bieżąco.
– Niektórzy protestujący zginęli stratowani w panice, było ich tak wielu… a niektórzy zostali zastrzeleni. Dostaję raporty co godzinę i podejmiemy decyzję – powiedział Trump.
Podkreślił, że na stole leżą „bardzo mocne opcje”, a USA są gotowe zareagować zdecydowanie, jeśli represje będą kontynuowane.
Trump ujawnił, że w sobotę otrzymał telefon od „przywódców Iranu”, którzy wyrazili chęć negocjacji. Nie wykluczył spotkania, ale zaznaczył, że być może będzie zmuszony do działania jeszcze przed rozpoczęciem rozmów.
Jednocześnie ostrzegł Teheran przed ewentualnym odwetem na amerykańskie cele w regionie.
– Odpowiemy z siłą, jakiej jeszcze nie widzieli – zapowiedział.
Jak informuje „Wall Street Journal”, Trump ma we wtorek spotkać się z kluczowymi członkami administracji i dowódcami wojskowymi, by omówić możliwe reakcje na wydarzenia w Iranie. Wśród rozważanych opcji są:
wzmocnienie antyrządowych głosów w internecie,
cyberataki na irańskie cele wojskowe i cywilne,
zaostrzenie sankcji,
a nawet bezpośrednie uderzenia militarne.
Poza wątkiem irańskim Trump potwierdził, że prowadzi rozmowy z władzami Kuby, którym wcześniej zagroził. Nie ujawnił szczegółów, zaznaczając jedynie, że zamierza zadbać o osoby, które uciekły z Kuby do USA.
Prezydent chwalił także współpracę z nowymi władzami Wenezueli i zapowiedział, że „w pewnym momencie” spotka się z Delcy Rodríguez, następczynią Nicolasa Maduro. Zapewniał, że inwestycje zagraniczne – w tym naftowe – będą bezpieczne.
– Będą gwarancje, będą bezpieczni. W przeszłości mieli problemy, bo nie mieli Trumpa jako prezydenta. Mieli głupich ludzi – stwierdził.
Prezydent ostro skrytykował postawę koncernu ExxonMobil. Jego szef Darren Woods mówił niedawno, że Wenezuela jest obecnie krajem „nie do zainwestowania”. Trump ocenił, że firma „za bardzo kombinuje” i zasugerował możliwość jej wykluczenia z projektów w tym kraju.
– Jest tak wiele firm zainteresowanych, że możemy po prostu wykluczyć Exxon – zaznaczył.
Tuż po lądowaniu Trump opublikował na platformie Truth Social grafikę przedstawiającą fikcyjny wpis z Wikipedii, w którym został wymieniony jako „p.o. prezydenta Wenezueli”. Wpis wywołał falę komentarzy i spekulacji w mediach społecznościowych.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze