Rządzący znowu idą na wojny z kierowcami. Rośnie ruch samochodowy, bo Polska się rozwija. Samochodów przybywa, a budowa, rozbudowa skrzyżowań i remonty dróg nie nadążają za potrzebami zwłaszcza, jak pieniądze są bez sensu wydawane w programach KPO. Przykładem jest miasto Warszawa, gdzie władze robią dużo, aby zamykać miejsca do parkowania na osiedlach, zwężać drogi i to te najważniejsze w centrum, za to nie inwestować np. w parkingi podziemne. To wszystko powiększa zagrożenie w mieście z tytułu używania samochodów, bo tworzą się korki, w nich spala się mnóstwo benzyny. Niepotrzebnie powstaje nerwówka, stres. Ale to za wysokie progi w rozważaniach decydentów od dróg.