Okupowany obwód ługański zmaga się z narastającym kryzysem gospodarczym. W marcu 2026 roku działalność zakończyły trzy ważne kopalnie: „Czerwony Partyzant”, „Dołżańska-Kapitalna” oraz kopalnia im. J.M. Swierdłowa. W efekcie około 1200 górników z dnia na dzień zostało bez zatrudnienia.
Problemy pracowników pogłębia fakt, że wielu z nich nie otrzymuje wynagrodzeń już od grudnia 2025 roku. Sytuacja pokazuje skalę problemów rosyjskiego sektora węglowego oraz trudności związanych z utrzymaniem gospodarki na terenach okupowanych.
Źródłem obecnego kryzysu okazały się problemy finansowe spółki Donskie Ugli („Dońskie Węgle”), której w 2024 roku przekazano w dzierżawę dziesięć kopalń w obwodzie ługańskim.
Projekt szybko okazał się nierentowny. Już rok później firma oddała siedem zakładów lokalnym władzom, argumentując decyzję brakiem opłacalności wydobycia.
Według dostępnych danych spółka tylko w 2025 roku zanotowała stratę netto na poziomie 11,2 mld rubli, a jej zadłużenie przekroczyło 25,7 mld rubli. Na tę sumę składają się m.in. krótkoterminowe pożyczki oraz zobowiązania wobec wierzycieli.
Firma zalega również z płatnościami podatkowymi i mierzy się z licznymi pozwami sądowymi. W lutym 2026 roku przedsiębiorstwo złożyło wniosek o upadłość, co doprowadziło do rozwiązania umów dzierżawy ostatnich trzech kopalń.
– „Ludzie zostali po prostu wyrzuceni na ulicę. Ani nasz lokalny lider, ani ministerstwo niczego nie wyjaśniają” – powiedział jeden z górników kopalni „Czerwony Partyzant”.
Eksperci podkreślają, że problemy kopalń w Donbasie są częścią znacznie szerszego kryzysu rosyjskiego górnictwa.
Przewodniczący rosyjskiego związku zawodowego Rosugleprof, Iwan Mochnaczuk, ocenił, że większość kopalń w regionie pozostaje trwale nierentowna.
Wpływ na sytuację mają przede wszystkim wysokie koszty wydobycia głębinowego, konkurencja tańszych kopalń odkrywkowych w Kuzbasie i na Syberii, a także problemy z eksportem surowca po europejskich sankcjach.
Dodatkowym problemem jest spadek cen węgla na światowych rynkach. W 2025 roku ceny surowca obniżyły się o około 10 proc. w Europie i nawet 20 proc. w Azji.
Choć pracownikom naliczono odprawy i rekompensaty w wysokości od 250 do 500 tys. rubli, pieniędzy dotąd nie wypłacono. Spółka deklaruje, że ureguluje należności dopiero po sprzedaży zapasów węgla zgromadzonych w magazynach.
Część zwolnionych górników odrzuciła propozycję pracy w kopalniach w obwodzie rostowskim w Rosji i zarejestrowała się w lokalnych urzędach pracy. Oferowane tam wynagrodzenia mają wynosić około 30 tys. rubli miesięcznie.
Szczególnie trudna sytuacja dotyczy kobiet zatrudnionych wcześniej w sektorze wydobywczym. Na lokalnym rynku pracy praktycznie brakuje dla nich ofert zatrudnienia.
Donskie Ugli działa od 2020 roku i została zarejestrowana w Rostowie nad Donem. Właścicielami przedsiębiorstwa są Witalij Donczenko oraz Oleg Kniaziew.
Jeszcze pod koniec ubiegłego roku spółka zwróciła się do władz w Moskwie o wsparcie finansowe z Narodowego Funduszu Dobrobytu. Firma miała wnioskować o około 40 mld rubli pomocy, aby uniknąć zamykania kopalń.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze