Reklama

Czy ropa zdrożeje do 150 dolarów? Cztery scenariusze napięć na Bliskim Wschodzie

Analitycy banku SEB prognozują cztery warianty rozwoju sytuacji na rynku ropy, od powrotu irańskiej ropy i spadku cen poniżej 60 dolarów, po eskalację konfliktu i wzrost do 150 dolarów. Kluczowym czynnikiem pozostaje bezpieczeństwo transportu przez Cieśninę Ormuz, przez którą przechodzi jedna piąta globalnej konsumpcji ropy. Wysokie ceny mogą jednak negatywnie wpłynąć na globalną gospodarkę.

Cztery warianty: od spadku poniżej 60 do nawet 150 dolarów

Zestaw czterech możliwych scenariuszy przygotowali analitycy skandynawskiego banku SEB. Najbardziej optymistyczny zakłada szybkie wznowienie rozmów i porozumienie w sprawie irańskiego programu nuklearnego, co mogłoby otworzyć drogę do powrotu irańskiej ropy na szeroki rynek i sprowadzić ceny poniżej 60 dolarów za baryłkę. 

Drugi wariant, określany jako „TACO” („Trump Always Chickens Out”), opisuje sytuację, w której retoryka zostaje wyciszona, ale nie dochodzi ani do pełnoskalowej wojny, ani do przełomowej umowy. W takim układzie ceny miałyby utrzymywać się w okolicach 60 dolarów. 

Reklama

Trzeci scenariusz to ograniczone działania militarne połączone z umiarkowaną odpowiedzią Iranu. Według SEB taki rozwój sytuacji mógłby wynieść ropę w rejon 80–90 dolarów za baryłkę, a po ustąpieniu napięć możliwa byłaby korekta. 

Najbardziej pesymistyczny wariant zakłada długotrwałą eskalację i realne zagrożenie dla transportu ropy przez Cieśninę Ormuz – jeden z kluczowych punktów na mapie światowych dostaw. W takim przypadku analitycy dopuszczają wzrost do 100–150 dolarów za baryłkę. 

Cieśnina Ormuz w centrum obaw rynku

To właśnie Ormuz jest w tych prognozach słowem-kluczem. Według danych amerykańskiej EIA w 2024 r. przez cieśninę przepływało średnio ok. 20 mln baryłek ropy dziennie, co odpowiada mniej więcej jednej piątej globalnej konsumpcji płynnych paliw naftowych. W opracowaniach IEA podkreślano z kolei, że jest to także krytyczna trasa dla części światowego handlu LNG. 

Reklama

W sobotnich relacjach branżowych pojawiły się również informacje o rosnących obawach armatorów i rynku żeglugowego – w tym sygnały o ograniczaniu lub wstrzymywaniu części transportów przez region w związku z ryzykiem bezpieczeństwa. 

„To nie będzie korzystne w dłuższej perspektywie”. Ostrzeżenie ekonomisty

Wysokie ceny ropy i gazu oznaczają krótkoterminowy zastrzyk dochodów dla eksporterów surowców, ale ekonomiści zwracają uwagę na drugą stronę medalu: droższa energia uderza w inflację i tempo wzrostu, szczególnie w krajach importujących. W tym kontekście w analizach przywoływany jest głos Haralda Magnusa Andreassena, głównego ekonomisty Sparebank 1 Markets, który ostrzega, że rekordowo drogie paliwa nie są dobrą wiadomością na dłuższą metę, bo przedłużający się konflikt z Iranem mógłby wyraźnie zaszkodzić globalnej gospodarce. 

Reklama

Rynki patrzą na jeden element: czy ucierpi podaż

Część instytucji finansowych już przed uderzeniami wskazywała, że nawet relatywnie niewielkie zakłócenie podaży może szybko przełożyć się na ceny. W analizie cytowanej przez agencję Reuters Barclays oceniał, że napięcia w relacjach USA–Iran mogą wynieść ropę w okolice 80 dolarów, jeśli dojdzie do istotniejszych zakłóceń dostaw. 

Na razie rynek żyje prognozami i wariantami. O tym, który scenariusz okaże się bliższy prawdy, mają zadecydować najbliższe dni – skala działań militarnych, odpowiedź Iranu oraz bezpieczeństwo żeglugi w rejonie Zatoki Perskiej. 

Reklama

oprac.al

Źródło: RMF24 Aktualizacja: 28/02/2026 17:17
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama