Niedzielny poranek przyniósł intensywne działania odwetowe Iranu wymierzone w cele w Izraelu, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Omanie i innych krajach Zatoki. Wybuchy i alarmy w Dubaju, Rijadzie i Tel Awiwie, a także ataki na porty i tankowce w regionie eskalują napięcia. Liczba ofiar rośnie, a kolejna fala walk dotyka również Teheran krajem zmieniającym dowództwo IRGC.
Relacje z niedzielnego poranka mówią o kolejnej fali działań odwetowych Iranu wymierzonych w cele w kilku państwach. Wśród miejsc, gdzie odnotowano wybuchy i alarmy, wymieniane są m.in. Dubaj, Manama, Doha, Rijad oraz Tel Awiw. W Izraelu informowano o trafieniu w rejon mieszkalny w Bet Szemesz; według części przekazów liczba ofiar w tym jednym zdarzeniu wzrosła do sześciu.
W Zjednoczonych Emiratach Arabskich jednym z najgłośniejszych epizodów było uszkodzenie luksusowego hotelu w dzielnicy Palma Dżamira w Dubaju. Z informacji przekazywanych przez lokalne władze i cytowanych w światowych relacjach wynika, że cztery osoby zostały ranne.
Wśród wydarzeń, które zwróciły szczególną uwagę obserwatorów, jest atak na Oman – państwo, które wcześniej pełniło rolę mediatora między Teheranem a Waszyngtonem. W relacjach pojawiają się informacje o uderzeniu dronów w port Duqm oraz o trafieniu tankowca u omańskich wybrzeży.
Na morzu skutki eskalacji widać niemal natychmiast. Dane z monitoringu ruchu morskiego wskazują, że co najmniej 150 tankowców – w tym jednostek przewożących ropę i skroplony gaz – oraz kolejne statki handlowe zatrzymały się na otwartych wodach w rejonie poza Cieśniną Ormuz, co tworzy zator w jednym z kluczowych punktów światowego handlu energią. Źródła branżowe sygnalizują też wstrzymania lub zawieszenia części wysyłek przez operatorów i firmy handlujące surowcami, przy jednoczesnym braku potwierdzenia formalnego „zamknięcia” cieśniny przez międzynarodowe instytucje żeglugowe.
Równolegle trwają działania zbrojne wymierzone w sam Iran. W Teheranie w niedzielę dochodziło do kolejnych eksplozji; w relacjach pojawiają się wskazania, że wybuchy były odczuwalne m.in. w pobliżu kompleksu telekomunikacyjnego oraz obiektów związanych z aparatem bezpieczeństwa i sądownictwem. Świadkowie cytowani w przekazach medialnych oceniali, że detonacje były silniejsze niż dzień wcześniej.
Eskalacji towarzyszą demonstracje. Z relacji wynika, że tłumy gromadzą się przed amerykańskimi ambasadami i konsulatami w kilku miejscach regionu, dochodzi do starć z policją, pojawiają się informacje o zabitych i rannych.
W samym Iranie ogłoszono też rozwiązania na czas przejściowy w systemie władzy. Według relacji medialnych powołano trzyosobowe gremium, które ma przejąć obowiązki po zabitym ajatollahu Alim Chameneim; wśród wskazywanych osób wymieniani są prezydent Masud Pezeszkian, ajatollah Ali Reza Arafi oraz stojący na czele wymiaru sprawiedliwości Gholamhossein Mohseni Ejei. Równocześnie informowano o zmianie na stanowisku naczelnego dowódcy Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej: funkcję ma objąć gen. Ahmad Wahidi.
W niedzielnych przekazach pojawiła się również informacja z polskiego MSZ: rzecznik resortu miał podkreślić, że nie ma danych o poszkodowanych polskich obywatelach w regionie. Jednocześnie zalecono Polakom przebywającym na Bliskim Wschodzie, by – o ile to możliwe i przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa – rozważyli opuszczenie regionu drogą inną niż lotnicza.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze