We wtorek w Ankarze rozpoczyna się szczyt NATO, który może stać się jednym z najważniejszych spotkań Sojuszu ostatnich lat. Przywódcy mają potwierdzić nienaruszalność zasady wzajemnej obrony, ale jednocześnie rozpocząć nowy etap podziału odpowiedzialności – z większą rolą Europy w finansowaniu i budowie własnych zdolności obronnych.
Szczyt NATO w stolicy Turcji odbędzie się w szczególnym momencie dla całego Sojuszu. Z jednej strony państwa członkowskie chcą pokazać jedność wobec zagrożeń ze strony Rosji, z drugiej – muszą odpowiedzieć na coraz silniejsze oczekiwania Stanów Zjednoczonych, aby Europa w większym stopniu przejęła odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo.
Według nieoficjalnych informacji przywódcy państw NATO mają w Ankarze potwierdzić „niezłomne zobowiązanie” do przestrzegania artykułu 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Zapis ten zakłada, że atak na jednego członka Sojuszu jest traktowany jako atak na wszystkich.
Choć podobne deklaracje pojawiały się już wcześniej, tym razem ich znaczenie jest szczególne. Szczyt odbywa się bowiem w czasie dyskusji o przyszłości NATO i roli Stanów Zjednoczonych w europejskim systemie bezpieczeństwa.
Waszyngton od lat apeluje, aby europejscy sojusznicy zwiększali wydatki na obronność. Punktem odniesienia jest zobowiązanie przyjęte podczas ubiegłorocznego szczytu w Hadze – przeznaczanie do 2035 roku 5 proc. PKB na cele związane z bezpieczeństwem.
– Zadanie, które przed nami stoi, jest jasne: przełożyć zobowiązania sojuszników na konkretne rezultaty. Zwiększenie inwestycji, rozwój produkcji przemysłu obronnego oraz dalsze wsparcie dla Ukrainy – mówił sekretarz generalny NATO Mark Rutte.
Wydatki obronne państw europejskich i Kanady rzeczywiście rosną. W 2025 roku zwiększyły się o ponad 90 mld dolarów w porównaniu z rokiem wcześniejszym. Łącznie kraje te przeznaczyły na obronność ponad 571 mld dolarów.
Nie wszystkie państwa podchodzą jednak do nowych celów w taki sam sposób. Polska należy do liderów pod względem wydatków wojskowych w relacji do PKB, natomiast część krajów – w tym Hiszpania – sceptycznie odnosi się do poziomu 5 proc. PKB. Stanowisko Madrytu spotkało się z krytyką ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa.
Jednym z najważniejszych tematów rozmów będzie także dalsze wsparcie dla Ukrainy. Przywódcy NATO mają potwierdzić długoterminową pomoc wojskową dla Kijowa oraz mechanizmy finansowania dostaw uzbrojenia. Państwa Sojuszu mają zobowiązać się do przekazania Ukrainie 70 mld euro na pomoc wojskową do końca 2026 roku oraz kolejnej podobnej kwoty w następnym roku.
Do Ankary przyjedzie również prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski, który spotka się z Donaldem Trumpem. Rozmowy mają dotyczyć przede wszystkim możliwości zakończenia wojny. Amerykański prezydent przekonywał, że zarówno Moskwa, jak i Kijów są zainteresowane zakończeniem konfliktu.
W deklaracji końcowej szczytu ma znaleźć się także zapis dotyczący Rosji, określający ją jako „długoterminowe zagrożenie” dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego.
Kolejnym filarem spotkania będzie rozwój przemysłu obronnego. NATO chce zwiększyć możliwości produkcji uzbrojenia, skrócić łańcuchy dostaw i przyspieszyć rozwój technologii – od systemów obrony powietrznej, przez amunicję, po rozwiązania związane z przestrzenią kosmiczną.
W tym celu podczas szczytu odbędzie się NATO Defence Industry Forum, w którym udział wezmą przedstawiciele państw Sojuszu oraz największych firm sektora obronnego.
Polskę w Ankarze reprezentować będą prezydent Karol Nawrocki oraz wicepremierzy: szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
Szczyt w Turcji może więc nie przynieść spektakularnych decyzji, ale może wyznaczyć kierunek zmian, które na lata wpłyną na funkcjonowanie NATO. Sojusz stoi przed pytaniem, jak połączyć amerykańskie gwarancje bezpieczeństwa z rosnącą odpowiedzialnością Europy za własną obronę.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze