Reklama

Ferrari pokazało elektryka. Rynek zareagował spadkami

Pierwsze w pełni elektryczne Ferrari miało być przełomem w historii włoskiej marki, ale premiera modelu Luce wywołała mieszane reakcje. Auto pokazano w Rzymie papieżowi Leonowi XIV, jednak symboliczna prezentacja nie uspokoiła inwestorów. Akcje Ferrari mocno straciły na giełdach w Mediolanie i Nowym Jorku.

Elektryczne Ferrari u papieża

Ferrari zaprezentowało swój pierwszy w pełni elektryczny model Luce. Samochód pokazano w Rzymie, gdzie za kierownicą auta usiadł papież Leon XIV. Wydarzenie miało podkreślić przełomowy charakter premiery i nadać jej wyjątkową oprawę.

Model Luce ma być odpowiedzią Ferrari na zmiany zachodzące w motoryzacji i rosnącą presję na elektryfikację rynku samochodów luksusowych. Dla marki znanej z potężnych silników spalinowych i charakterystycznego brzmienia to jedna z najważniejszych zmian w historii.

Krytyka po premierze

Premiera nie spotkała się jednak wyłącznie z entuzjazmem. W sieci pojawiło się wiele krytycznych komentarzy dotyczących wyglądu auta. Część fanów marki oceniła, że elektryczne Ferrari nie wygląda jak samochód, którego można oczekiwać po producencie supersamochodów.

Reklama

Kontrowersje wzbudziła także cena. Według medialnych informacji wartość modelu może przekraczać 500 tys. euro, a w przeliczeniu na złote sięgać kilku milionów.

Giełda zareagowała nerwowo

Po prezentacji akcje Ferrari wyraźnie spadły. Na giełdzie w Mediolanie kurs włoskiego producenta zniżkował o ponad 8 procent, a w Nowym Jorku o około 5 procent. W praktyce oznaczało to spadek wartości rynkowej firmy o miliardy.

Reakcja inwestorów pokazała, że wejście Ferrari w pełną elektromobilność jest dla rynku tematem wrażliwym. Z jednej strony elektryfikacja jest nieuniknionym kierunkiem dla całej branży, z drugiej — w przypadku Ferrari oznacza ingerencję w jedną z najważniejszych cech marki, czyli emocje związane z silnikiem i dźwiękiem auta.

Reklama

Marka przed trudnym testem

Luce ma otworzyć nowy rozdział w historii Ferrari, ale premiera pokazała, że producent będzie musiał przekonać nie tylko klientów, lecz także inwestorów i wiernych fanów marki. Dla części z nich elektryczne Ferrari może być symbolem przyszłości, dla innych — odejściem od tego, co przez dekady budowało legendę włoskiej firmy.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama