Ogłoszenie Przemysława Czarnka kandydatem na premiera ze strony PiS wywołało natychmiastową reakcję Konfederacji. Politycy ugrupowania przekonują, że były minister edukacji nie stanowi dla nich najtrudniejszego rywala, ponieważ – ich zdaniem – jest symbolem ośmiu lat rządów Prawa i Sprawiedliwości, z których nie zamierza się rozliczać.
Kandydatura Przemysława Czarnka na premiera w przypadku zwycięstwa Prawa i Sprawiedliwości w wyborach wywołała nową falę napięć po prawej stronie sceny politycznej. Konfederacja zaostrzyła swoją retorykę wobec PiS i zapowiada, że nie zamierza łagodzić krytyki wobec byłej partii rządzącej.
Zdaniem polityków Konfederacji wybór Czarnka nie zmienia zasadniczo ich podejścia do PiS. Jak podkreślił w rozmowie z Interią Krzysztof Rzońca, sekretarz Konfederacji i wiceprezes Nowej Nadziei, były minister edukacji nie jest dla jego ugrupowania najtrudniejszym przeciwnikiem.
– Znacznie trudniejszy byłby ktoś, kto potrafiłby odciąć się od ośmiu lat rządów PiS i przyznać do błędów – ocenił Rzońca.
W ocenie polityków Konfederacji nominacja Czarnka daje im wygodną pozycję w politycznym sporze z PiS. Rzońca przekonywał, że skoro Jarosław Kaczyński jasno wskazał, iż politycy jego partii mają bronić dorobku swoich rządów, to Konfederacja będzie przypominać wyborcom decyzje podejmowane w tym czasie.
Według niego oznacza to, że ugrupowanie może krytykować nie tylko samego Czarnka, lecz także cały bilans ośmiu lat rządów Zjednoczonej Prawicy.
– Skoro od lat mówimy, że wiele decyzji tamtego rządu było błędnych, to dlaczego mielibyśmy przestać o tym mówić teraz? – argumentował polityk.
Rzońca stwierdził również, że osobiste poglądy Czarnka mają w tym sporze drugorzędne znaczenie. Jego zdaniem były minister i tak realizuje linię polityczną wyznaczoną przez Jarosława Kaczyńskiego, co – jak podkreślił – widać choćby w sposobie głosowania w najważniejszych sprawach parlamentarnych.
Krytyka ze strony Konfederacji pojawiła się niemal natychmiast po ogłoszeniu kandydatury Czarnka. Lider Nowej Nadziei Sławomir Mentzen opublikował w mediach społecznościowych serię dziewięciu pytań skierowanych do polityka PiS.
Dotyczyły one m.in. polityki rządu podczas pandemii COVID-19, podejścia do Zielonego Ładu, migracji czy decyzji podejmowanych w czasie rządów Mateusza Morawieckiego.
W ten sposób Konfederacja próbowała ustawić debatę wokół odpowiedzialności PiS za decyzje z lat, gdy partia sprawowała władzę.
Do sporu odniósł się również Krzysztof Bosak. Lider Konfederacji odpowiedział na apel Czarnka o „spokój na prawicy”, podkreślając, że w jego ocenie ważniejsza od spokoju jest uczciwa rozmowa o błędach popełnionych przez poprzednie rządy.
Jak zaznaczył, jego ugrupowanie nie zamierza nikomu gwarantować politycznego komfortu.
Sam Przemysław Czarnek odpowiedział na pytania Mentzena propozycją rozmowy. Zadeklarował, że jest gotów szczegółowo odnieść się do wszystkich zarzutów i dyskutować zarówno publicznie, jak i poza kamerami.
Podczas spotkania w Iławie zwrócił się bezpośrednio do liderów Konfederacji, apelując o zakończenie sporów wewnątrz prawej strony sceny politycznej. Jego zdaniem głównym przeciwnikiem dla ugrupowań prawicowych pozostaje Donald Tusk i rządząca koalicja.
– Czy naprawdę chcecie stworzyć czwartą drogę i rządzić z Tuskiem w kolejnej kadencji? – pytał retorycznie.
Politycy PiS interpretują jednak ostrą reakcję Konfederacji inaczej. Według nich ataki na Czarnka nie świadczą o sile rywala, lecz o obawie przed utratą części wyborców.
Mateusz Kurzejewski, wicerzecznik PiS, stwierdził w rozmowie z Interią, że nerwowa reakcja Konfederacji pokazuje, iż kandydatura Czarnka może okazać się dla niej politycznym problemem.
Podobną opinię wyraził prezes PiS Jarosław Kaczyński, który ocenił, że politycy Konfederacji „się wystraszyli”, dlatego tak gwałtownie reagują.
Prawo i Sprawiedliwość liczy, że nowy kandydat na premiera pomoże partii odzyskać wyborców, którzy w ostatnich latach przenosili swoje poparcie na ugrupowania znajdujące się jeszcze dalej na prawo od PiS.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze