Doradcy wojskowi i wywiad przedstawili Donaldowi Trumpowi możliwe konsekwencje ataku na Iran. Ostrzegano o ryzyku strat i eskalacji konfliktu, ale też wskazywano na geopolityczne zyski dla USA. Wśród analiz były scenariusze odwetowych ataków na amerykańskie bazy oraz potencjalne trudności w obronie powietrznej w regionie.
Doradcy wojskowi prezydenta USA mieli wprost przedstawiać Donaldowi Trumpowi możliwe konsekwencje ataku na Iran – od ryzyka strat po stronie amerykańskiej po scenariusz szybkiej eskalacji w całym regionie. Jednocześnie w analizach, które trafiały do Białego Domu, wskazywano też potencjalne „wysokie nagrody” i geopolityczne zyski dla Stanów Zjednoczonych.
Według informacji opisywanych przez agencję Reuters, zanim zapadła decyzja o uderzeniu, Trump miał otrzymać pakiet ocen ryzyka, w tym dotyczących możliwości poniesienia poważnych strat przez USA. Równolegle te same materiały miały przedstawiać perspektywę zmian na Bliskim Wschodzie korzystnych z punktu widzenia interesów amerykańskich.
W gronie osób, które – jak relacjonowano – omawiały z prezydentem opcje i konsekwencje, wymieniano dyrektora CIA Johna Ratcliffe’a, przewodniczącego Kolegium Połączonych Szefów Sztabów gen. Dana Caine’a oraz dowódcę sił USA na Bliskim Wschodzie, admirała Bradleya Coopera.
Wśród zagrożeń, o których miał zostać poinformowany Biały Dom, znalazły się odwetowe ataki na liczne amerykańskie bazy w regionie z użyciem pocisków rakietowych. W analizach wskazywano, że skala ostrzału mogłaby przeciążyć systemy obrony powietrznej. Miał pojawić się też wariant uderzeń irańskich sił zbrojnych na wojska amerykańskie stacjonujące w Iraku i Syrii.
Reuters cytował również amerykańskiego urzędnika, który zwracał uwagę, że nawet po znaczącym wzmocnieniu sił USA w regionie, pospiesznie rozmieszczone systemy obrony powietrznej mają swoje ograniczenia.
W relacjach przywoływanych przez Polsat News podkreślano, że element przewidywanego scenariusza odwetu zaczął się materializować: Teheran miał wystrzelić pociski m.in. na bazy w Bahrajnie i Arabii Saudyjskiej. To jeden z wątków, który w ocenach ryzyka miał być brany pod uwagę jeszcze przed atakiem.
Reuters opisywał tę operację jako największą – i obciążoną niepewnością – decyzję w polityce zagranicznej Trumpa, wskazując na ryzyko dłuższego konfliktu i rozlania się walk po regionie. W tych samych relacjach pojawiła się też nazwa nadana działaniom przez Pentagon: „Operation Epic Fury”.
W tle pozostają sprzeczne komunikaty dotyczące skutków uderzeń na irańskie kierownictwo. Reuters relacjonował, że Trump ogłosił śmierć najwyższego przywódcy Iranu, ajatollaha Alego Chameneia, ale zaznaczał brak natychmiastowego potwierdzenia z Teheranu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze