Chciałbym, żeby jakiś znawca ustroju państwa – najlepiej ze ścisłego grona zarządczego PiS-u – wyjaśnił wszystkim, jak to się stanie, że wygrana Trumpa w USA przełoży się, najpierw, na zwycięstwo prawicy w wyścigu do Dużego Pałacu, a następnie da ugrupowaniu większość parlamentarną w wyborach roku 2027? - pisze Tȟašúŋke Witkó w najnowszym felietonie.
[article]1084443[/article]Prawdziwego dowódcę poznaje się podczas kierowania walką w obronnie okrężnej, a nie na paradzie!” – tak mawiał, ponad trzy dekady temu, mój wykładowca od przedmiotu „Rozpoznanie i armie obce”. Stary major, ze zniszczoną twarzą, latami smaganą poligonowymi wiatrami, był człekiem niezwykle surowym i wymagającym. Nienawidził uległości i lizusostwa, ale za to bardzo cenił prostotę żołnierskich obyczajów i znajomość wojennego rzemiosła. Człek ów prowadził zajęcia w sposób nieszablonowy, permanentnie przerywając swoje wywody tak zwanymi „pytaniami kontrolnymi”. Nikt z nas – młodych żaków w mundurach – nie wiedział, kiedy zostanie zagajony o dane taktyczno-techniczne jakiegoś rosyjskiego czołgu lub strukturę i normy w natarciu białoruskiego batalionu piechoty zmotoryzowanej. To powodowało, że na wszystkie wykłady i ćwiczenia z nim przybywaliśmy nadzwyczaj starannie wyuczeni i permanentnie gotowi do udzielenia precyzyjnej odpowiedzi na wszystkie możliwe zagadnienia. Z czasem, ów styl studiowania wszedł nam tak w krew, że tylko niewielu – i bardzo rzadko – dawało się zaskoczyć. Dziś, gdy sam jestem dojrzałym mężczyzną z siwą skronią, bardzo doceniam trud, jaki przywołany wyżej zwiadowca włożył w me wychowanie i chyba nie przesadzę, jeśli stwierdzę, że w ten sposób zrobiono z nas, wówczas ludzi bardzo młodych, przywódców nie tylko na paradzie, ale także w czasie obrony okrężnej. Szkoda, że obecna polska opozycja ma w swych szeregach bardzo niewielu takich osobników, co najjaskrawiej można było dostrzec 15 października 2023 roku, podczas wieczoru wyborczego.