Nielegalne rajdy quadami znów stają się poważnym kłopotem w podkarpackich lasach. Straż Leśna w ostatnich dniach zatrzymała czterech kierowców, którzy urządzili w Bieszczadach rajd w głębi lasu. Równolegle, podczas patroli, strażnicy natrafili na porzuconego psa przywiązanego do drzewa. Leśnicy podkreślają, że wiosna dopiero się zaczyna, a pierwsze tego typu interwencje pokazują, jak wiele pracy czeka służby w terenie.
O sytuacji informuje Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Krośnie, która prowadzi działania w ramach ogólnopolskiej akcji „Wieniec”. Rzecznik RDLP Edward Marszałek wskazuje, że największymi problemami, z którymi mierzą się leśnicy, są właśnie nielegalne przejazdy pojazdami terenowymi oraz drastyczne przypadki porzucania zwierząt. Akcja ma charakter kontrolno-prewencyjny i potrwa do 8 marca.
Strażnicy z Nadleśnictw Cisna i Komańcza zatrzymali czterech kierowców quadów, którzy przyjechali w Bieszczady z okolic Częstochowy. Według relacji leśników, pojazdy terenowe były wcześniej zauważone w lesie, a patrole trafiły na ich ślady już dwa dni przed zatrzymaniem. „Kwestią czasu było, kiedy sprawcy zostaną namierzeni i zatrzymani do kontroli” – przekazał Edward Marszałek, podkreślając, że w działaniach uczestniczyli funkcjonariusze z dwóch sąsiednich jednostek.
Kierowcy zostali ukarani najwyższymi możliwymi mandatami przewidzianymi w Kodeksie wykroczeń. Leśnicy zwracają uwagę, że tego typu rajdy – zwłaszcza organizowane nocą – mają szczególnie dotkliwe skutki dla przyrody.
Leśnicy podkreślają, że przejazdy quadami w miejscach niedozwolonych to nie tylko złamanie przepisów, ale też realne zniszczenia. Wskazują na płoszenie zwierzyny w ostojach, niszczenie runa i gleby oraz dewastację infrastruktury turystycznej, w tym pieszych szlaków. W praktyce oznacza to również koszty napraw i utrudnienia dla osób, które korzystają z lasu rekreacyjnie.
Podczas innych patroli – tym razem w rejonie Rymanowa i Dukli – strażnicy leśni, współpracując z Państwową Strażą Łowiecką, natknęli się na młodego psa porzuconego w mało uczęszczanej części lasu. Zwierzę było przywiązane do drzewa. Leśnicy ocenili, że mogło przebywać w tym miejscu nawet trzy doby, o czym świadczyła mocno wydeptana ziemia wokół drzewa oraz puste miski pozostawione w pobliżu.
Szef Straży Leśnej w Nadleśnictwie Rymanów Rafał Wróblewski podkreślał, że było to miejsce rzadko odwiedzane przez ludzi.
„Wolę nie myśleć, co byłoby, gdyby pies musiał jeszcze parę dni czekać na ratunek” – zaznaczył.
Uwolniony czworonóg trafił pod opiekę schroniska w Lesku. O zdarzeniu powiadomiono policję oraz Urząd Gminy Jaśliska.
Służby zwracają uwagę na jeszcze jeden sygnał: porzucanie zwierząt w lesie od lat kojarzy się przede wszystkim z sezonem urlopowym, ale pierwsze przypadki pojawiają się już wiosną. W ocenie leśników to zjawisko wymaga stałego reagowania, tak samo jak wjazdy quadów i motocykli w miejsca, gdzie ruch pojazdów jest zabroniony.
Leśnicy przypominają, że wjazd pojazdem silnikowym do lasu bez uprawnienia i poza drogami udostępnionymi do ruchu jest wykroczeniem. W praktyce interwencje kończą się mandatami, a w przypadku skumulowania naruszeń lub powtarzających się przypadków sprawa może zostać skierowana do sądu. W tym samym czasie trwają patrole związane z akcją „Wieniec”, ukierunkowaną także na przeciwdziałanie innym formom szkodnictwa leśnego, w tym kłusownictwu i nielegalnemu zbieraniu poroża.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze