Posłowie Polskiego Stronnictwa Ludowego, Prawa i Sprawiedliwości oraz Konfederacji złożyli w Sejmie projekt uchwały, który zakłada ustanowienie roku 2027 Rokiem Objawień Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. Reprezentantką wnioskodawców została Urszula Pasławska.
W projekcie podkreślono znaczenie historyczne wydarzeń z 1877 roku. Jak zapisano:
„Sejm RP podkreśla, że ‘ruch gietrzwałdzki’ był jednym z fundamentów odzyskania niepodległości w 1918 roku. (…) Maryja, mówiąc po polsku, przywróciła rodakom godność i prawo do ojczystej mowy, czyniąc z Gietrzwałdu duchową stolicę polskości. (…) Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zachęca instytucje państwowe, samorządowe, organizacje społeczne oraz placówki edukacyjne do upamiętnienia tego jubileuszu”.
Do inicjatywy odniósł się dziennikarz TVN24 Patryk Michalski, który opublikował w serwisie X dwa wpisy krytyczne wobec projektu.
W jednym z nich określił objawienia w Gietrzwałdzie jako „rzekome”, a także odniósł się do kwestii relacji państwa i Kościoła. Napisał:
„Sejm miałby uznać, że rzekome objawienie i przemówienie Maryji w języku polskim to fakt i zachęcać, by szkoły i instytucje państwowe urządzały obchody objawień. Związki partnerskie i prawa kobiet mogą poczekać i przez cześć ludowców są określane jako „sprawy światopoglądowe”, których nie należy narzucać, ale rzekome objawienia to fakt”.
W kolejnym wpisie dziennikarz wskazywał na napięcia wśród ugrupowań politycznych:
„Inicjatywa zirytowała koalicjantów, głównie Lewicę, którzy mówią, że ludowcy nie godzili się, żeby ludzie blokowali związki partnerskie i blokowali, by nosili wspólne nazwisko, a teraz dyskutują o objawieniach”.
Na komentarze dziennikarza zareagował m.in. były ambasador Polski w USA Marek Magierowski. Zwrócił on uwagę na religijne i historyczne znaczenie wydarzeń:
„To nie tylko 150. rocznica objawień, lecz także okazja do przypomnienia budującej historii walki o niepodległość pod zaborem pruskim. Objawienia w Gietrzwałdzie zostały uznane przez Stolicę Apostolską, tak jak podobne wydarzenia w Guadalupe, Fátimie czy Lourdes”.
Dodał również:
„Nie trzeba w nie wierzyć (domyślam się, że autor poniższego komentarza nie jest katolikiem), niemniej pisanie o nich per „rzekome” jest po prostu wyrazem braku szacunku dla religii oraz braku szacunku dla miliona pielgrzymów, odwiedzających co roku to warmińskie miasteczko. A zwięźlej: to po prostu wyraz braku kultury.
ReklamaNie wyobrażam sobie, żeby redaktor Michalski nazwał „rzekomym” rozstąpienie Morza Czerwonego podczas ucieczki Żydów z Egiptu. Albo użył tego określenia, opisując Al-Miradż, wniebowstąpienie proroka Mahometa. Chyba że moja wyobraźnia jest zanadto ograniczona”.
Głos w sprawie zabrał także ks. Przemysław Śliwiński:
„Ten nierozsądny wpis red. Michalskiego brzydko się zestarzeje. Np. za dwa lata”.
Z kolei mec. Bartosz Lewandowski odniósł się szerzej do kontekstu kulturowego:
„Podstawą cywilizacji zachodniej jest filozofia grecka, prawo rzymskie i chrześcijaństwo właśnie. Chociażby nie wiem jak zaklinać rzeczywistość, chrześcijaństwo należy do tradycji narodu polskiego od ponad 1000 lat.
ReklamaPamiętając o poglądach przedstawicieli innych wyznań, które występują w mniejszości oraz ateistów, warto podkreślać to, co jest elementem naszej tożsamości, a zatem tradycję katolicką.
W szczególności jak za naszą zachodnią granicą łokciami rozpycha się wojujący Islam, a na wschodzie imperialistyczne i zwulgaryzowane komunizmem Prawosławie w wydaniu rosyjskim”.
Do dyskusji odniósł się również Wiktor Strzelczyk:
„To pokazuje raczej twoja niewiedzę niż problem z projektem.Objawienia w Gietrzwałdzie z 1877 r. są jedynymi w Polsce uznanymi przez Kościół katolicki objawieniami maryjnymi. Ich znaczenie historyczne wykracza daleko poza sam wymiar religijny: w czasie zaborów Matka Boża mówiła do polskich dzieci po polsku, co miało ogromne znaczenie dla podtrzymania tożsamości narodowej pod germanizacją.
ReklamaRok po objawieniach do Gietrzwałdu pielgrzymowało już ok. 300 tys. ludzi z wszystkich zaborów. Był to jeden z największych pokojowych zrywów polskości w XIX wieku.
Upamiętnienie takiego wydarzenia przez państwo nie jest „narzucaniem światopoglądu”, tylko uznaniem ważnego elementu historii i kultury narodu – podobnie jak państwo upamiętnia wydarzenia religijne w wielu krajach Europy.
Warto znać historię, zanim zacznie się ją ironicznie komentować”.
Na koniec pojawił się również komentarz Cezarego Krysztopy:
„Rany, Patryś, pij co rano melisę zamiast kawy. Dla wierzących objawienia uznane przez Kościół są faktem, a pisanie o nich per „rzekome” jest dla katolików obraźliwe. Muzułmanom też byś napisał, że objawienia Mahometa na górze Hira są „rzekome”, czy taki odważny nie jesteś?”.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze