Metropolita warszawski abp Adrian Galbas w rozmowie z PAP podkreślił, że powołanie komisji ds. zbadania zjawiska nadużyć seksualnych duchownych ma sens tylko wtedy, gdy będzie ona rzeczywiście niezależna. Jak zaznaczył, jeśli miałaby to być jedynie „atrapa uczciwej komisji”, wówczas „lepiej, żeby jej w ogóle nie było”, ponieważ takie rozwiązanie jedynie skompromitowałoby Episkopat i jeszcze bardziej osłabiło zaufanie wiernych.
Pytany o najważniejsze wydarzenia mijającego roku, abp Galbas wskazał na Rok Jubileuszowy przeżywany pod hasłem „Pielgrzymi nadziei”. Wyjaśnił, że hasło to miało przypominać, iż chrześcijańska nadzieja nie jest „tanim optymizmem” ani naiwnym przekonaniem, że „jutro będzie lepiej”, lecz głęboką pewnością sensu życia nawet w doświadczeniach trudnych. Podkreślił, że dla chrześcijan fundamentem nadziei jest Chrystus, Jego obecność i działanie w Kościele. Za ważne wydarzenie uznał także śmierć papieża Franciszka, zauważając, że dopiero po jego odejściu „bardziej docierają do nas różne wymiary tego pontyfikatu”. Wspomniał również o wyborze nowego papieża Leona XIV, którego Kościół – jak powiedział – „dopiero poznaje, ale już kocha”.
Odnosząc się do braku komisji mimo wcześniejszych zapowiedzi jej powołania, hierarcha przyznał, że rozumie zniecierpliwienie i złość wobec biskupów, zwłaszcza ze strony osób skrzywdzonych. Jak zaznaczył, „mają prawo do takiej reakcji”, a on sam ją podziela, bo również chciałby, aby komisja już działała. Zapewnił przy tym, że zdecydowana większość biskupów jest zdeterminowana, by ją powołać, a ewentualna rezygnacja na tym etapie byłaby „katastrofą nie tylko wizerunkową, ale przede wszystkim moralną”.
Tłumacząc decyzję Konferencji Episkopatu Polski o zakończeniu prac zespołu kierowanego przez prymasa Polski i przekazaniu dalszych działań zespołowi bpa Sławomira Odera, abp Galbas zaznaczył, że „na pewno nie chodziło o stępienie zębów przyszłej komisji”. Wyjaśnił, że decyzję podjęto z nadzieją na przyspieszenie prac, ponieważ w przygotowanych wcześniej dokumentach pojawiły się „pewne mankamenty prawne”. Podkreślił, że nowy zespół nie odrzucił dotychczasowych ustaleń, lecz pracuje nad tymi samymi dokumentami, chcąc jedynie „doprecyzować niektóre rzeczy”.
Hierarcha zwrócił uwagę, że cała inicjatywa powstaje w trudnych warunkach, pod silną presją opinii publicznej i w atmosferze nieufności. Zauważył, że publikowanie w mediach dokumentów roboczych sprzyja przekonaniu, iż „biskupi na pewno coś zachachmęcą”, co bardzo utrudnia pracę. Mimo to wyraził nadzieję, że prace wkrótce się zakończą „z dobrym efektem”.
Abp Galbas odniósł się także do uwag ks. Grzegorza Strzelczyka, przyznając, że duchowny „podniósł wiele ważnych kwestii”. Podkreślił, że jako osoba od lat towarzysząca ofiarom nadużyć „wie, co mówi”, a jego zastrzeżenia – zwłaszcza dotyczące niezależności komisji – wymagają poważnego odniesienia się ze strony zespołu bpa Odera.
Zapytany o możliwość powołania komisji diecezjalnej w Warszawie, metropolita stwierdził, że zgadza się z opinią, iż komisja ogólnopolska nie poradzi sobie bez wsparcia komisji lokalnych. Zaznaczył jednak, że na razie wolałby poczekać na zakończenie prac w KEP, dodając, że wciąż wierzy, iż nie będą się one „przedłużały w nieskończoność”.
Na pytanie o przyszłą niezależność komisji ogólnopolskiej abp Galbas odpowiedział jednoznacznie, podkreślając, że jest to „absolutnie pierwszy i fundamentalny warunek jej powstania”. Jak stwierdził, jeśli komisja miałaby nie być niezależna, to „lepiej, żeby jej w ogóle nie było”, bo tylko pogłębiłoby to kryzys zaufania do Episkopatu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze