Reklama

W jeden dzień wydarzyło się coś niezwykłego

Wystarczyła niespełna doba, by wokół historii 17-letniego Dominika poruszyły się tysiące ludzi. Chłopak, który w lutym uległ dramatycznemu wypadkowi na peronie w Woli Bierwieckiej, stał się bohaterem jednej z najbardziej poruszających akcji pomocy ostatnich dni. W 24 godziny udało się zebrać pełną kwotę potrzebną na nowoczesne protezy i rehabilitację.

Ogromny odzew po tragedii

Zbiórka dla Dominika została zamknięta po osiągnięciu celu. Na liczniku znalazło się 1 402 797 zł przy założonej kwocie 1 397 850 zł. W akcję włączyło się 20 087 osób. Organizatorzy podkreślili, że decyzja o zamknięciu zbiórki zapadła z inicjatywy rodziny, która – jak zaznaczono – kierowała się uczciwością i transparentnością, nie chcąc zbierać więcej pieniędzy ponad określoną potrzebę. 

Rodzice nastolatka nie ukrywali wzruszenia. Dziękowali za „ogrom serca” i wsparcie, które – jak napisali – przerosło ich oczekiwania. Poprosili też o dalszą modlitwę w intencji zdrowia syna. 

Reklama

Chciał pomóc, sam znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie

Do wypadku doszło 14 lutego na przystanku Wola Bierwiecka. Dominik pomagał kobiecie wysiąść z pociągu z wózkiem dziecięcym. Gdy próbował wrócić do wagonu, drzwi zamknęły się i przytrzasnęły mu rękę. Ruszający skład wciągnął go pod pociąg. Świadkowie zareagowali, a pociąg po chwili udało się zatrzymać. 

Skutki były dramatyczne. Nastolatek stracił obie nogi i palce u ręki. Początkowo trafił do Mazowieckiego Szpitala Specjalistycznego w Radomiu, gdzie przeszedł wielogodzinną operację, a później został objęty opieką specjalistów w Wojskowym Instytucie Medycznym w Warszawie. 

Reklama

Milionowe koszty leczenia i rehabilitacji

Zbiórka od początku była związana z bardzo konkretnym celem. Największą część kosztów stanowią nowoczesne protezy, których szacunkowa cena wraz z systemami aktywnego podciśnienia, elementami adaptacyjnymi i utrzymaniem przez pięć lat została określona na około 1,17 mln zł. Do tego dochodzi koszt intensywnej rehabilitacji, który tylko w pierwszym roku ma wynieść około 150 tys. zł. 

Organizatorzy zwracali uwagę, że publiczne wsparcie pokrywa jedynie niewielką część takich wydatków. Na stronie zbiórki wskazano, że refundacja z NFZ to około 40 tys. zł, a ewentualna pomoc z PFRON i programu Aktywny Samorząd nadal byłaby tylko ułamkiem realnych potrzeb. 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo wm.pl




Reklama