W Prawie i Sprawiedliwości od kilku dni wyraźnie iskrzy, ale Przemysław Czarnek przekonuje, że różnice zdań nie muszą oznaczać rozłamu. Wiceprezes partii z zadowoleniem przyjął deklarację Mateusza Morawieckiego, który jasno powiedział, że nie zamierza opuszczać PiS. Jednocześnie postawił sprawę jasno: w partii może być miejsce dla różnych środowisk i poglądów, ale musi istnieć granica, którą wyznacza lojalność wobec ugrupowania.
– Jedno PiS z różnymi nurtami jest potrzebne Polsce, jest potrzebne prawicy – mówił Czarnek podczas wtorkowej konferencji prasowej w Będzinie.
Jego słowa są kolejnym głosem w coraz głośniejszej dyskusji o przyszłości największej partii opozycyjnej. Dyskusji, która w ostatnich dniach przeniosła się już z partyjnych gabinetów do mediów i publicznych oświadczeń najważniejszych polityków ugrupowania.
We wtorek Mateusz Morawiecki opublikował oświadczenie, w którym przeciął przynajmniej część spekulacji dotyczących swojej politycznej przyszłości. Były premier zadeklarował, że pozostaje w Prawie i Sprawiedliwości i właśnie z tym środowiskiem wiąże swoje dalsze plany.
– Jestem w PiS. Chcę być w tej naszej drużynie i w naszym obozie patriotycznym – podkreślił.
Morawiecki zwrócił jednocześnie uwagę, że politycy jednej partii nie muszą mówić identycznym językiem. Jego zdaniem PiS powinno być zdolne do docierania do różnych grup wyborców, a wewnętrzne różnice nie powinny automatycznie prowadzić do konfliktu.
Czarnek przyjął tę deklarację z wyraźnym zadowoleniem.
– Mateusz Morawiecki, co bardzo mnie cieszy, chce być w PiS. Ja się z tego bardzo cieszę – mówił.
Wiceprezes ugrupowania przekonywał przy tym, że Prawo i Sprawiedliwość nigdy nie było środowiskiem całkowicie jednolitym. W partii od lat funkcjonują politycy reprezentujący różne poglądy i sposoby uprawiania polityki. Zdaniem Czarnka nie musi to być słabością, o ile wszystkich łączy wspólny fundament.
Wymienił w tym kontekście patriotyzm, demokrację, praworządność, rozwój gospodarczy, prawa człowieka i wolność.
Za deklaracjami o partyjnej różnorodności kryje się jednak bardzo konkretny spór. Kierownictwo PiS zobowiązało swoich działaczy do opuszczenia stowarzyszeń prowadzących działalność polityczną wewnątrz ugrupowania. Brak podporządkowania się uchwale może oznaczać nawet wykluczenie z partii.
Sprawa dotyczy między innymi stowarzyszenia „Rozwój Plus”, związanego z Mateuszem Morawieckim, oraz „Po pierwsze Polska” Jacka Sasina. Sasin zdecydował już o zakończeniu działalności swojej organizacji. Były premier obrał inną drogę – zadeklarował chęć pozostania w PiS, ale jednocześnie nie zamierza rezygnować z rozwijania swojego środowiska.
I właśnie tutaj pojawia się zasadniczy problem.
Czarnek przyznał, że działalność takich stowarzyszeń budzi wątpliwości, między innymi ze względu na potencjalne konsekwencje dla finansów partii. Jak zaznaczył, aktywność poszczególnych polityków nie może prowadzić do sytuacji, w której zagrożona byłaby partyjna subwencja.
Jednocześnie zasugerował, że w najbliższych dniach możliwe są kompromisy dotyczące dalszego funkcjonowania poszczególnych środowisk.
– Żądam jedności. Jedności całego środowiska PiS. Bo tylko w jedności – z różnymi nurtami – jesteśmy w stanie wygrać te wybory – powiedział, odnosząc się do wyborów parlamentarnych w 2027 roku.
Zaraz potem padły jednak słowa znacznie ostrzejsze. Czarnek zaznaczył, że jeśli ktoś zamierza opuścić partię, powinien zrobić to możliwie szybko i „nie robić bałaganu”. Ci natomiast, którzy chcą pozostać, muszą – jak stwierdził – zachować „minimum lojalności wobec partii”.
Termin wyznaczony przez kierownictwo PiS upływa w czwartek, 23 lipca. Do tego czasu politycy objęci uchwałą mają zdecydować, czy podporządkują się władzom ugrupowania.
Napięcie wokół sprawy narastało już od kilku dni. Członkowie stowarzyszenia Morawieckiego skierowali do Jarosława Kaczyńskiego list, w którym przekonywali, że ich celem nie jest rozbijanie partii, lecz przeciwnie – jej wzmocnienie i odzyskanie wyborców, którzy w ostatnich latach odsunęli się od PiS. Pod dokumentem podpisało się 45 parlamentarzystów i europosłów ugrupowania.
Doszło również do bezpośredniego spotkania Jarosława Kaczyńskiego z Mateuszem Morawieckim. Rozmowa nie przyniosła jednak ostatecznego rozwiązania, a rzecznik PiS Rafał Bochenek informował, że uchwała zobowiązująca polityków do wystąpienia ze stowarzyszeń pozostaje w mocy.
Sam Kaczyński próbował później tonować atmosferę, apelując do polityków swojego obozu o „chwilę oddechu i łyk zimnej wody” i przypominając, że polityczny przeciwnik znajduje się poza partią.
Teraz podobny sygnał, choć znacznie bardziej stanowczy, wysyła Czarnek. Jego przekaz można sprowadzić do prostego komunikatu: w PiS może być wiele nurtów, ambicji i politycznych temperamentów. Ale partia ma pozostać jedna.
Najbliższe dni pokażą, czy tę zasadę uda się pogodzić z rosnącą samodzielnością środowisk skupionych wokół najważniejszych polityków ugrupowania. Bo choć wszyscy mówią dziś o jedności, spór o to, jak ta jedność ma wyglądać w praktyce, wciąż pozostaje nierozstrzygnięty.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze