Krzysztof Bosak najwyraźniej ma już dość przeciągającego się konfliktu w Prawie i Sprawiedliwości. Wicemarszałek Sejmu i jeden z liderów Konfederacji zwrócił się bezpośrednio do polityków największej partii opozycyjnej, apelując, by wreszcie zakończyli publiczne spory. Jego diagnoza jest ostra: polityczna awantura zaczyna szkodzić już nie tylko samemu PiS, ale całemu wizerunkowi prawicy w Polsce.
„Jeśli się macie rozejść, to się rozejdźcie” – napisał Bosak we wtorek na platformie X. Jak przekonywał, dalsze ciągnięcie konfliktu może sprawić, że szczególnie młodsi wyborcy zaczną kojarzyć prawicę przede wszystkim z niekończącymi się kłótniami, wzajemnymi pretensjami i personalnymi rozgrywkami.
Lider Konfederacji nie przebierał w słowach. Jego zdaniem politycy PiS powinni rozstrzygnąć swoje wewnętrzne spory szybko i zdecydowanie, zamiast przez kolejne tygodnie prowadzić publiczną wojnę na oświadczenia, wywiady i wpisy w mediach społecznościowych.
Bosak przywołał przy tym przykład rozstania Konfederacji z Grzegorzem Braunem. Jak zaznaczył, cały proces miał trwać zaledwie jeden dzień. Właśnie taki sposób działania – szybki, konkretny i bez wielotygodniowego spektaklu – postawił politykom PiS za wzór.
„Przedłużająca się awantura w PiS nie służy nikomu” – ocenił. Jeszcze ostrzej odniósł się do wpływu całej sytuacji na postrzeganie prawicy przez społeczeństwo. Według niego dalsze publiczne polemiki mogą doprowadzić do tego, że samo określenie „prawica” zacznie być utożsamiane z grupą skłóconych i zgorzkniałych polityków, którzy więcej energii poświęcają walce między sobą niż swoim politycznym przeciwnikom.
Słowa Bosaka padają w momencie, gdy sytuacja wewnątrz Prawa i Sprawiedliwości pozostaje wyjątkowo napięta. Kierownictwo partii zobowiązało swoich działaczy do wystąpienia ze stowarzyszeń prowadzących działalność polityczną wewnątrz ugrupowania. W przeciwnym razie grozi im nawet wykluczenie z PiS.
Decyzja dotyczy między innymi stowarzyszenia „Rozwój Plus”, związanego z Mateuszem Morawieckim, oraz inicjatywy „Po pierwsze Polska” Jacka Sasina. Ten drugi zdecydował już o zakończeniu działalności swojego stowarzyszenia. Były premier obrał jednak inną drogę.
Morawiecki deklaruje, że chce pozostać w PiS, ale jednocześnie nie zamierza rezygnować z własnego politycznego zaplecza. Jak przekonuje, jego celem jest budowanie „ambitnej Polski” i odzyskanie wyborców, którzy w ostatnich latach odwrócili się od partii.
Członkowie „Rozwoju Plus” skierowali do Jarosława Kaczyńskiego list, pod którym podpisało się 45 parlamentarzystów – posłów, senatorów i europosłów PiS. Zapewnili w nim, że nie dążą do rozłamu, lecz przeciwnie: chcą jedności ugrupowania oraz ponownego otwarcia go na środowiska, które wcześniej przestały popierać partię.
Spotkanie Kaczyńskiego z Morawieckim nie przyniosło jednak ostatecznego rozwiązania. Partyjne ultimatum pozostało w mocy, choć – według informacji płynących z otoczenia byłego premiera – rozmowy nadal się toczą. Jednocześnie politycy związani z „Rozwojem Plus” sygnalizują, że nie zamierzają podpisywać deklaracji o braku przynależności do stowarzyszenia.
Sam Mateusz Morawiecki postanowił przeciąć spekulacje dotyczące swojej politycznej przyszłości. We wtorkowym oświadczeniu zapewnił, że pozostaje członkiem Prawa i Sprawiedliwości i właśnie w tym środowisku widzi swoje miejsce.
Były premier podkreślił jednocześnie, że różnice zdań wewnątrz jednej partii nie muszą oznaczać rozpadu. Jego zdaniem politycy powinni potrafić odróżnić naturalną rywalizację od „wojny domowej”.
To jednak nie kończy politycznego przeciągania liny. Z informacji PAP wynika, że około 130 parlamentarzystów PiS złożyło już deklaracje o braku przynależności do objętych uchwałą stowarzyszeń. Ludzie Morawieckiego pozostają jednak przy swoim stanowisku, a przedstawiciele obu stron mają nadal szukać warunków możliwego porozumienia.
„Wszystko może się zdarzyć” – przyznał związany ze stowarzyszeniem Krzysztof Szczucki.
Jarosław Kaczyński próbował już tonować emocje, apelując do partyjnych kolegów o opanowanie i przypominając, że polityczny przeciwnik znajduje się poza PiS. Na razie jednak spór nie został definitywnie zakończony.
I właśnie ten przeciągający się spektakl najmocniej krytykuje Krzysztof Bosak. Lider Konfederacji zdaje się wysyłać politykom PiS prosty komunikat: albo znajdźcie sposób na dalszą wspólną drogę, albo rozstańcie się i zacznijcie działać osobno. Bo im dłużej trwa publiczna wojna na prawicy, tym większe mogą być jej polityczne koszty – i to niekoniecznie wyłącznie dla samego Prawa i Sprawiedliwości.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W punkt!