Choć nie przywieźli do kraju upragnionego trofeum, zostali powitani jak bohaterowie. Argentyńska reprezentacja wróciła z mundialu jako wicemistrz świata. Na lotnisku czekała uroczysta ceremonia, a tysiące kibiców wyszły na ulice Buenos Aires. Zabrakło jednak największej gwiazdy – Lionela Messiego.
Reprezentacja Argentyny wróciła do kraju po przegranym finale mistrzostw świata. Piłkarze „Albicelestes” zostali przywitani z ogromnymi honorami, choć na ich twarzach trudno było znaleźć radość. Zawodnicy wciąż przeżywali porażkę z Hiszpanią, która w niedzielę po dogrywce wygrała finał 1:0 i odebrała Argentynie szansę na obronę tytułu.
Na lotnisku Ezeiza pod Buenos Aires na kadrę czekał czerwony dywan, wojskowa orkiestra oraz oficjalna ceremonia powitania. Muzycy wykonali utwory związane z reprezentacją, a kibice tłumnie zgromadzili się, by zobaczyć swoich ulubieńców.
Po wyjściu z samolotu piłkarze wyglądali na zmęczonych i rozczarowanych. Mimo to podczas przejazdu ulicami stolicy pozdrawiali fanów z autokaru z odkrytym dachem. Deszcz i chłodna, zimowa aura nie zniechęciły Argentyńczyków – tysiące osób pojawiły się na trasie, trzymając flagi narodowe i skandując nazwiska zawodników.
W powrotnym samolocie zabrakło jednak kapitana drużyny Lionela Messiego. Jedna z największych gwiazd światowego futbolu miała udać się osobnym lotem z Nowego Jorku do Miami, a następnie polecieć do rodzinnego Rosario, gdzie planuje odpocząć. Wśród nieobecnych byli także m.in. Enzo Fernandez, który w finale otrzymał czerwoną kartkę, oraz Lautaro Martinez, który całe spotkanie oglądał z ławki rezerwowych.
Przed powrotem reprezentacji prezydent Argentyny Javier Milei zapowiadał możliwość ogłoszenia dnia wolnego od pracy, aby kibice mogli wspólnie z drużyną świętować sukces. Ostatecznie do wielkiej fety jednak nie doszło.
– W obliczu smutku z tego powodu, że nie wygrali, zdecydowali nie urządzać fiesty – powiedział Milei, tłumacząc decyzję piłkarzy.
Dla Argentyny srebrny medal pozostaje jednak kolejnym wielkim sukcesem. Drużyna prowadzona przez Lionela Scaloniego po raz kolejny znalazła się w światowej czołówce, a jej zawodnicy mogą liczyć na ogromne wsparcie kibiców mimo utraty mistrzowskiego tytułu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze