Reklama

Brat zabija brata? 13-latek umieszczony w schronisku

30/10/2025 19:47

Sąd Rejonowy w Radzyniu Podlaskim (Lubelskie) zdecydował w czwartek, że 13-latek podejrzany o zabójstwo 17-letniego brata zostanie umieszczony na trzy miesiące w schronisku dla nieletnich. Do tragedii doszło w środę w nocy na terenie gminy Borki.

Sąd Rejonowy w Radzyniu Podlaskim (Lubelskie) zdecydował w czwartek, że 13-latek podejrzany o zabójstwo 17-letniego brata zostanie umieszczony na trzy miesiące w schronisku dla nieletnich. Do tragedii doszło w środę w nocy na terenie gminy Borki.

[h3]Duże prawdopodobieństwo[/h3]

- Sąd rodzinny, Sąd Rejonowy w Radzyniu Podlaskim postanowił zastosować wobec nieletniego środek tymczasowy w postaci umieszczenia w schronisku dla nieletnich na okres trzech miesięcy od daty zatrzymania – poinformował na briefingu prasowym rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie sędzia Andrzej Mikołajewski.

Jak dodał, sąd uznał, że „istnieje duże prawdopodobieństwo, iż nieletni popełnił czyn karalny”.

Do tragedii doszło w środę w nocy na terenie gminy Borki. Policjanci, którzy zostali wezwani na interwencję do jednego z tamtejszych domostw, na miejscu zastali zespół ratownictwa medycznego, udzielający pomocy 17-latkowi, który miał obrażenia. Chłopak został przewieziony do szpitala, ale po kilku godzinach zmarł.

Według nieoficjalnych informacji, o zabójstwo 17-latka podejrzany jest jego 13-letni brat, który ugodził go nożem w czasie snu. Chłopiec został zatrzymany, przewieziony do izby dziecka.

W czwartek Sąd Rejonowy w Radzyniu Podlaskim Wydział Rodzinny i Nieletnich przeprowadził wysłuchanie nieletniego. Sędzia Mikołajewski powiedział, że posiedzenie sądu odbywało się przy drzwiach zamkniętych. - Nieletni składał wyjaśnienia, natomiast jaka była ich konkretnie treść, niestety nie mogę przekazać – dodał.

Nie ujawnił też żadnych szczegółów tragedii, powodów takiego zachowania chłopca, ani przebiegu posiedzenia sądu.

Podkreślił, że sąd umieścił małoletniego w schronisku dla nieletnich, mając na uwadze także dobro tego dziecka. Nie podał, do którego schroniska chłopiec trafi. Tłumaczył, że jest to jednostka wyspecjalizowana pod kątem pobytu nieletnich, w stosunku do których istnieje podejrzenie, że popełnili czyny karalne.

- Tam będzie miał zapewnioną opiekę, jaką powinien mieć, bo to też dla sądu było istotne, żeby tym nieletnim w odpowiedni się sposób zająć. Natomiast jest to środek izolacyjny, co oznacza, że nie będzie przebywał w domu – dodał sędzia.

Mikołajewski powiedział, że sąd będzie prowadził dalsze postępowanie dowodowe m.in. sporządzał wywiad środowiskowy, przesłuchiwał świadków, prawdopodobnie zlecał też opinie biegłych. Rzecznik nie ujawnił żadnych informacji o ewentualnych prowadzonych badaniach 13-latka.

[h3]Rodzinna tragedia[/h3]

- To jest naprawdę bardzo poważna sytuacja, tragiczna dla całej tej rodziny i dla tego chłopca – zaznaczył.

Dopytywany o ewentualne konsekwencje, jakie będzie musiał ponieść 13-latek, sędzia Mikołajewski powiedział, że w przypadku czynu, co którego istnieje prawdopodobieństwo, iż chłopiec go popełnił, sąd może wymierzyć najsurowszy środek w postaci pobytu w zakładzie poprawczym. Wskazał jednocześnie, że sąd może też orzec środki łagodniejsze, gdy uzna, że będą wystarczające dla resocjalizacji i wsparcia tego dziecka.

Żadnych dodatkowych szczegółów tej sprawy nie chce też ujawniać policja. Rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie podinsp. Andrzej Fijołek, informując o interwencji policji w gminie Borki powiedział, że „z uwagi na charakter sprawy” materiały z wykonanych na miejscu przez policjantów czynności przekazano do Sądu Rejonowego, Wydziału Rodzinnegi i Nieletnich w Radzyniu Podlaskim.

Sprawą zabójstwa 17-latka nie zajmuje się prokuratura. Według nieoficjalnych informacji, rodzina chłopców nie miała założonej niebieskiej karty, nie było tam wcześniej interwencji policji.

Rzecznik lubelskiego kuratora oświaty Artur Pawłowski powiedział, że już w środę uczniowie obu szkół, do których uczęszczali 13-latek i 17-latek zostali objęci pomocą psychologów, którzy prowadzą z nimi działania wspierające.

PAP, red
Reklama

Reklama

Wideo wm.pl




Reklama